Za główny czynnik obecnego spowolnienia gospodarczego eksperci OECD uważają spadek inwestycji, spowodowany bardzo wysokimi stopami procentowymi, które zostały wprowadzone w 2000 r. w odpowiedzi na wzrost inflacji oraz spadek popytu zagranicznego (który spowodował wzrost deficytu na rachunku obrotów bieżących). Duże znaczenia dla gospodarki ma także fatalna kombinacja polityk gospodarczych - bardzo restrykcyjna polityka pieniężna idzie w parze z luźną polityką fiskalną.
Według OECD, konieczne jest zacieśnienie polityki fiskalnej i to już w roku 2003. Dobrą metodą byłoby zastosowanie wprowadzonej przez dotychczasowego ministra finansów Marka Belkę mechanizmu ograniczania wzrostu wydatków do poziomu inflacji plus 1% - i to nie tylko w stosunku do budżetu centralnego, ale także całego sektora rządowego. Z tym że - na co zwrócili uwagę eksperci OECD - budżet na rok bieżący został przygotowany z naruszeniem tej zasady. Bez zaostrzenia polityki fiskalnej czekają Polskę lata wysokiego deficytu budżetowego, wysokiego bezrobocia oraz narastania długu publicznego. Zwłaszcza jeśli Polska nie przyspieszy prywatyzacji i nie przeznaczy wpływów z niej na spłatę długów.
Aby ukazać, jakie konsekwencje przyniesie wybór między ostrą polityką fiskalną a jej poluzowaniem, analitycy OECD przygotowali kilka możliwych scenariuszy rozwoju polskiej gospodarki. Dwa najbardziej skrajne z nich zakładają: w pierwszym przypadku brak cięć wydatków i administracji, a w drugim - 4-proc. cięcia w transferach socjalnych.
W rezultacie w pierwszym przypadku w ciągu najbliższych 3 lat inflacja spada wolno do ok. 3,1%, jednak utrzymuje się wysoki deficyt budżetowy (cały czas wynosi ponad 4,5% PKB), co skutkuje wzrostem długu publicznego do poziomu 57,8% PKB w roku 2007. W drugim zaś scenariuszu deficyt budżetu państwa zostałby zredukowany z 5,4% w roku przyszłym do 2,2% PKB w 2007 r., co umożliwiłoby utrzymanie długu publicznego poniżej granicy 50% PKB. Inflacja w takim przypadku spadłaby z 5,8% w przyszłym roku do 3% w roku kolejnym i ustabilizowała na tym poziomie.
Wybory w polityce fiskalnej miałyby też istotne konsekwencje dla poziomu bezrobocia - w pierwszym przypadku spadłoby ono z 19,5% w roku przyszłym do 14,1% w roku 2007. Drugi scenariusz oznaczałby spadek bezrobocia z 18,8% w roku przyszłym do 10,5% w roku 2007.