Reklama

Nowy Enron, nowe dno

Afera księgowa WorldComu doprowadziła do tego, że część inwestorów straciła zaufanie do wyników finansowych spółek i przezornie pozbywała się akcji. Indeksy spadały (najbardziej Nasdaq Composite - o 7,8%). Problem w tym, że wyprzedaż walorów, zwłaszcza amerykańskich, doprowadziła do przełamania wrześniowych minimów z 2001 r.

Publikacja: 06.07.2002 09:13

Stany Zjednoczone

Dla Nasdaq Composite i S&P 500 wybuch skandalu wokół Enronu (na przełomie listopada i grudnia 2001 r.) wiązał się z ukształtowaniem lokalnych wierzchołków, od których indeksy te zaczęły się oddalać w szybkim tempie w następnych miesiącach. Średnia przemysłowa okazała się nieco bardziej odporna, ale i w jej przypadku rynek zaczął wykazywać coraz większe objawy słabości strony popytowej. Koniec końców amerykańskie rynki akcji wkroczyły w fazę korekty oczekiwań i indeksy zaczęły pikować ku wrześniowym dnom.

Afera WorldComu nie mogła wyjść na światło dzienne w gorszym momencie. Główne wskaźniki amerykańskich rynków akcji zmagały się ze wsparciami z września ubiegłego roku, gdy doszło do opublikowania informacji o nadużyciach w tym telekomie. Jego notowania zostały zawieszone, a inwestorzy pozbywali się gorączkowo akcji. Efektem tego było przełamanie minimów wrześniowych na Nasdaq Composite i S&P 500 (odpowiednio 1420 i 970 pkt.).

Droga do dalszych spadków stoi otworem. Najbliższymi wsparciami dla Nasdaq Composite jest 1200 pkt. (dno z kwietnia 1997 r.), a dla S&P 500 880 pkt. (minimum z października 1997 r.). Jak widać, indeksy cofnęły się o pięć lat. Sytuacja na nich wygląda rzeczywiście kiepsko, ponieważ wielokrotnie skutecznie powstrzymujące niedźwiedzie wsparcia zostały pokonane.

Giełdy za oceanem funkcjonują w atmosferze niepewności, którą dodatkowo wzmógł zamach w Los Angeles w dniu Święta Niepodległości. Inwestorzy obawiają się, że kreatywna rachunkowość stosowana przez menedżerów zarządzających największymi amerykańskimi korporacjami będzie trwała. Świadczą o tym liczne sondaże. To prowadzi do wycofywa nia się bardziej ostrożnych graczy z rynku. Ci zorientowani agresywnie mogą żądać od wycen akcji spółek dyskonta w stosunku do wycen obecnych z tytułu ryzyka wystąpienia korekty dotychczasowych wyników finansowych. A to wiąże się z nikłym popytem do momentu osiągnięcia przez kursy spółek oczekiwanego poziomu.

Reklama
Reklama

Z drugiej strony, erozja nastrojów inwestorów jest tak duża, że krótkoterminowo należy się spodziewać poprawy koniunktury. Kontrarianie wiedzą, że tam, gdzie panuje pesymizm, tam warto kupować. I odwrotnie. Zbyt duży optymizm, który pamiętamy z przełomu tego roku i poprzedniego, kiedy indeksy kontynuowały spadki po tragedii 11 września, był niepokojącym zwiastunem.

Teraz wskaźniki nastroju bazujące na sondażach opinii publicznej (mierzące liczbę respondentów nastawionych "byczo" i "niedźwiedzio" do przyszłej koniunktury) pokazują przewagę pesymistów. Rynek jest w tak kiepskim nastroju, jak pod koniec września 2001 r. A zatem zakładając, że historia lubi się powtarzać można przyjąć, że mimo przełamania istotnych wsparć czeka nas odreagowanie kilkumiesięcznej bessy. Dywergencje na wielu oscylatorach również zachęcają do przyjęcia takiego stanowiska. Niestety, o ile w krótkim terminie można oczekiwać wzrostów, o tyle w dłuższym trzeba być bardziej ostrożnym.

Minione półrocze oba indeksy, zarówno tzw. nowej ekonomii - Nasdaq Composite, jak i tzw. starej ekonomii - DJIA zakończyły pod kreską po raz trzeci z rzędu. Dla Na sdaq jest to także rekordowa strata w ciągu trzech chudych lat. 25-proc. strata była dwukrotnie wyższa niż przed rokiem i 10-krotnie niż w 2000 r. Rynki akcji mają tę cechę, że znane są z dyskontowania (wyprzedzania) przyszłej koniunktury w gospodarce.

Spadki na rynkach akcji w momencie pojawiania się pierwszych objawów ożywienia są złym prognostykiem. Inwestorzy nie wierzą po prostu, że ożywienie to będzie nie tyle dynamiczne (w I półroczu PKB wzrósł prawdopodobnie o 4,5%), ile długotrwałe. Gospodarka nie będzie w stanie wejść na ścieżkę stabilnego wzrostu PKB. Do tego dochodzą wciąż obawy o zbyt wysokie waluacje rynkowe. Amerykanie są pewni, że poprawa wzrostu PKB przełoży się na zyski korporacji. Problem jednak w tym, że coraz więcej osób wątpi, że obecne ceny rynkowe uzasadniają przyszłą dynamikę wzrostu zysków. Ja w każdym razie nie wierzJaponia

Znowu Japonia okazała się oazą spokoju na niespokojnych światowych rynkach akcji. Nikkei 225 wzrósł o ponad 3%, dzięki czemu została przełamana krótkoterminowa średnia krocząca (10 700 pkt.). Poprawia to nieco obraz rynku Kraju Kwitnącej Wiśni, jednak do chwili pokonania poważnego oporu na wysokości 11 050-11 100 pkt., nie należy spodziewać się trwałej poprawy koniunktury.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama