Reklama

Bez konsekwencji nie zadziała

Zawsze, gdy pada słowo system inwestycyjny, zaraz po nim pojawia się inne słowo - konsekwencja. Bez niej idea posiadania własnej metody operowania na rynku jest mało wiarygodna, a posiadanie systemu przy braku konsekwencji w jego realizacji staje się mało przydatne.

Publikacja: 10.07.2002 09:25

Konsekwencja w inwestowaniu polega na ścisłym wsłuchiwaniu się w sygnały systemu i ich przekładaniu na realne działanie w postaci składanych zleceń. Jest to ostatni element pracy nad systemem, chyba najtrudniejszy i najbardziej uciążliwy. Wcześniejsze etapy odbywają się w zaciszu domu lub biura. Nie wymagają wielkich nakładów, ani nie wzbudzają zbyt wielkich emocji. Stawiamy hipotezę, testujemy ją na podstawie wyników i albo uważamy, że jest przydatna, albo budujemy inną.

Wszelkie dokonane przez nas testy i próby prowadzą do wyników, na postawie których podejmujemy decyzję o zaangażowaniu w pomysł własnych środków. Obowiązuje żelazna zasada - każdy sygnał systemu realizowany jest z bezwzględną konsekwencją. Gdy padnie sygnał systemu, gracz nie ma czasu na własną analizę sytuacji. Trzeba pamiętać, że ciągle chcemy, by nasz system pracował na podstawie takich samych założeń, jak wtedy, gdy go tworzyliśmy.

Każde złamanie zasad rządzących danym systemem prowadzi do wypaczeń jego wyników. Gdy zaczynamy ingerować w sygnały i dokonywać selekcji, które nam w danej chwili odpowiadają, a które wydają się mało sensowne, popełniamy poważny błąd. Ingerencja ta powoduje, że faktycznie nie posługujemy się już wypracowanym przez nas modelem, lecz chimerą tegoż systemu i naszych reakcji na bieżące informacje.

W momencie, gdy przyjdzie nam ochota na złamanie ustalonych wcześniej zasad, warto pamiętać o dwóch sprawach. Sprzeciwianie się systemowi przekreśla niemal w całości cały wcześniejszy okres pracy nad nim. Druga sprawa to niebezpieczeństwo, że gdy już raz zmienimy sygnał, to dużo łatwiej przyjdzie nam zrobić to po raz drugi i kolejny, co, oczywiście, pozbawia sensu tworzenie jakichkolwiek systemów.

Obrona przed zalewem

Reklama
Reklama

informacji

Odpowiedzmy sobie na pytanie, po co się tworzy systemy inwestycyjne? Po co poświęca się wiele czasu na poszukiwanie metody? Można przyjąć, że główną przyczyną tych działań jest uniezależnienie się od okołorynkowego szumu informacyjnego, a uzależnienie jedynie od informacji, jakie napływają z samego rynku. Nie jesteśmy w stanie samodzielnie przeanalizować każdej wiadomości, pochodzącej z jego otoczenia. Zdarzają się przecież takie, które mogą, choć nie muszą, mieć odzwierciedlenie w zmianie cen. Czy opłaca się poświęcać im czas?

Poważnym problemem jest ograniczenie posiadanej wiedzy. Nikt nie jest w stanie świetnie orientować się w każdej dziedzinie. Tę trudność stara się obejść poprzez specjalizację zainteresowań. Na to mogą sobie jednak pozwolić tylko duzi gracze instytucjonalni. Gracz indywidualny zdany jest tylko na siebie i swoje ograniczone możliwości. Sprawę komplikuje także fakt, że ważna jest nie tylko sama informacja i jej skutki dla posiadaczy danego papieru, ale także umiejętność przewidzenia reakcji rynku (cen) na nią. A ta nie zawsze jest modelowa.

Celem systemu jest obrona przed zalewem informacji, których wszystkich nie jesteśmy w stanie przetworzyć. Tworząc model zachowania oparty na części tych informacji mamy nadzieję, że chociaż ta wyselekcjonowana część będzie odczytywana na tyle poprawnie, że przyczyni się to do osiągnięcia zysku.

System nie zapewni nam

spokoju

Reklama
Reklama

Mówi się, że systemy powstają, bo mają zapewnić spokój inwestorowi. Takie przekonanie wydaje mi się błędne. Każdy, kto posługuje się w swoich poczynaniach systemem inwestycyjnym, jest świadom, że nie uwalnia on gracza od negatywnych emocji. Nawet, gdy akceptujemy zasady rządzące daną metodą, nigdy nie mamy pewności, że właśnie nie traci ona na swej słuszności. Przyjrzyjmy się omawianej ostatnio ("Parkiet" nr 101 z 28 maja 2002, str. 12) prostej strategii wybicia ze zmienności. Przypominam, że opiera się ona tylko na sygnałach wejścia na rynek. Przez to wynik nie jest może rewelacyjny, ale, jak widać (wykres 1), inwestorowi ją stosującemu, w dłuższej perspektywie strategia przyniosłaby zyski. Mimo to przeżywałby on ciężkie chwile podczas poważnego obsunięcia kapitału (wykrTrudno w takich sytuacjach być w 100% konsekwentnym, a gdyby ktoś się na to zdecydował, wystawiony byłby na poważną próbę nerwów.

Możemy zadać sobie pytanie, po co łamiemy ustalone zasady? Dlaczego sztywne trzymanie się reguł jest takie trudne? Przyczyny mogą być różne. Najważniejszą wydaje się brak dopasowania zasad systemu do naszych osobistych odczuć i preferencji. Gdy tu nie ma harmonii, zawsze dojdzie do napięć, w których zwykle cierpi system.

Znając słabe strony naszej metody zawsze musimy zdawać sobie sprawę, że mogą się one uwidocznić właśnie teraz. Zaobserwowane historycznie obsunięcie kapitału nie jest hipotetyczną liczbą, lecz realnym zagrożeniem, które może nas spotkać już na samym początku realizacji systemu w praktyce. Jeśli nie podjęliśmy odpowiednich działań, może być ono jeszcze większe. Czy naprawdę zdajemy sobie z tego sprawę? Czy jesteśmy w tej chwili przygotowani na stratę np. 300 pkt. w ciągu kilku fatalnych transakcji? Jeśli tak, to nie bójmy się realizować sygnałów systemu. Przy logicznych jego założeniach, powinien on nas za tę konsekwencję wynagrodzić.

Polepszanie wyników

Oprócz strachu o kapitał, inną przyczyną łamania zasad systemu jest czasem nieodparta chęć dokonania transakcji w imię polepszenia wyniku. Gdy już nam przyjdzie ochota na złożenie takiego "lewego" zlecenia lub zaniechania złożenia zlecenia pomimo zalecenia systemu, przypomnijmy sobie, po co go tworzyliśmy. Czy w dotychczasowej naszej karierze na rynku takie zagrania na intuicję przynosiły efekty? Jeśli tak, to chyba nie ma sensu opierać się na systemie. Jeżeli jednak dotychczasowe wyniki takich "intuicyjnych" zagrań były mizerne, to przestańmy się oszukiwać i dajmy szansę systemowi.

Opieranie się na systemie wcale nie jest równoznaczne z przyznaniem się do braku umiejętności gry "z ręki". Przecież system nie musi być kompletnie mechaniczny. Istnieje wiele metod, które w swoich założeniach opierają się na ocenie sytuacji przez tradera. System tylko uściśla sytuacje, które wymagają podjęcia odpowiednich działań. To już od nas zależy, jak duży pozostawimy sobie margines na własną ocenę sytuacji przy podjęciu decyzji. Zawsze pamiętajmy jednak, że im swobody jest więcej, tym trudniej ocenić testy oparte na danych historycznych. Pod tym względem najobiektywniej wypadają testy systemów w 100% mechanicznych.

Reklama
Reklama

Zmaganie z emocjami

Końcowym produktem naszych starań jest system, który ma nam pomóc w osiągnięciu zysku. Jego realizacja w praktyce będzie nas kosztowała "dużo nerwów" w trakcie składania zleceń nie do końca przez nas akceptowanych. Dla obniżenia poziomu emocji musimy się starać, by każdy element systemu był przez nas całkowicie rozumiany. Zdajmy się na narzędzia, które wydają się nam logiczne, i do których mamy największe zaufanie. Takie podejście spowoduje, że zawsze będziemy rozumieć, dlaczego nasz system daje takie, a nie inne wskazanie. Wtedy o konsekwencje będzie znacznie łatwiej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama