Środa była trzecim z rzędu dniem zniżek na Wall Street. Rynek przyjął spadkową tendencję po ujawnieniu afery w WorldComie. Teraz kolejna duża firma telekomunikacyjna spowodowała kolejne spadki.
Qwest straciła prawie jedną trzecią swojej wartości, ponieważ prokuratura rozpoczęła śledztwo w tej czwartej co do wielkości amerykańskiej firmie telekomunikacyjnej, po tym jak przez cztery miesiące amerykańska Komisja Papierów Wartościowych sprawdzała w niej rachunkowość. Koncern podał, że nie został poinformowany o przedmiocie dochodzenia.
Akcje Royal Dutch spadły o prawie 10 procent, ponieważ ta angielsko-holenderska firma paliwowa wraz z sześcioma innymi firmami została wycofana z indeksu S&P 500. Spółki te zastąpiło siedem amerykańskich firm.
Indeks Dow Jones spadł o 3,11 procent do 8.813,50 punktu. Jest to największy jednodniowy spadek od września 2001 roku. Nasdaq stracił 2,54 procent zniżkując do 1.346,01 punktu, swego najniższego poziomu od maja 1997 roku. Standard & Poor's spadł natomiast o 3,40 procent do 920,47 punktu.
Obawy o stan ksiąg dotknęły nawet Biały Dom. Niezależne ugrupowanie prawników amerykańskich Judicial Watch pozwało do sądu amerykańskiego wiceprezydenta Dicka Cheneya, zarzucając mu manipulacje księgowe w firmie naftowej Halliburton, którą kierował w latach 1995-2000. Akcje tej spółki spadły o 57 centów.