Wtorkowe spadki rentowności spowodowały, że w środę rynek otworzył się w stosunkowo dobrym nastroju. Rano pojawił się bardzo duży popyt polskich inwestorów przede wszystkim na obligacje pięcioletnie PS1106 i PS0507. W rezultacie rentowności spadły w tym sektorze o ponad 10 punktów bazowych. Widzieliśmy również popyt na dwuletnią OK0404, co również zaowocowało podobnym spadkiem jej rentowności. Sektor dziesięciu lat również przesunął się w dół o ponad 10 punktów, jednak nie towarzyszyły temu większe obroty. Po porannym spadku nastąpiła realizacja zysków, głównie przez banki londyńskie. Sprzedawano przede wszystkim papiery pięcioletnie. Dodatkowo za wzrostem ich rentowności podążył również dziesięcioletni sektor. Po południu sytuacja ustabilizowała się, a dość dużą aktywnością wykazywały się zarówno banki polskie, jak i zagraniczne. Do strony popytowej dołączyły także polskie instytucje niebankowe, zainteresowane kupnem obligacji pięcioletnich. Żądały one jednak zbyt niskich cen i nie zawarto zbyt wielu transakcji. Popyt ze strony tych instytucji pokazuje jednak, że ewentualny ponowny wzrost rentowności tych obligacji może zostać zatrzymany. Generalnie w drugiej części sesji ceny obligacji nie zmieniały się znacząco, brak było wyraźnej tendencji.

Na rynku obligacji widać pewne uspokojenie. Wygląda na to, że inwestorzy, tak polscy, jak i zagraniczni, powoli przyzwyczajają się do faktu zmiany ministra finansów, chociaż wciąż za wcześnie jest mówić o zmianie nastroju na pozytywny. Ostatnie spadki rentowności są raczej korektą techniczną, niż zmianą trendu. Rynek wciąż czeka na przedstawienie przez prof. Kołodkę swojego programu gospodarczego. Dopóki nie padną pierwsze zdania z jego ust, wciąż dominować będzie niepewność i nie dojdzie do znacznych spadków rentowności.