Wczorajsza sesja była jedną z ciekawszych w ostatnich dniach. Wprawdzie wynik sprzyja graczom trzymającym się trendu, to jednak o bykach nie można powiedzieć, że poddały się bez walki. Zarówno ze strony popytu, jak i podaży na rynek napływały duże zlecenia i do momentu zakończenia notowań nic nie było jeszcze pewne.
O wyniku sesji przeważyła sama końcówka, będąca skutkiem wcześniej wygenerowanych sygnałów technicznych oraz informacji o wszczęciu postępowania przeciwko lokalnemu operatorowi telekomunikacyjnemu Qwest (USA).
Jednym z dwóch najważniejszych sygnałów słabości naszego rynku jest powrót wykresu kontraktów pod poziom spadkowej linii trendu. Wtorkowe jej przebicie okazało się fałszywe, a pozytywne sygnały skutecznie zanegowane. Drugi sygnał to przełamanie linii wsparcia, będącej też dolnym ograniczeniem korekcyjnego trójkąta. Wybicie w dół sprawia, że na większą korektę będziemy musieli jeszcze trochę poczekać. Nie można przecież tej formacji uważać za ruch korekcyjny całej fali spadkowej. Wysokość trójkąta (40 pkt.) wygląda mizernie w stosunku do poprzedniego spadku (prawie 240 pkt.).
Oprócz tych dwóch najważniejszych symptomów panowania niedźwiedzi są też inne, o mniejszym ciężarze gatunkowym. Ostatnie wzrosty zbliżyły wykres do poziomu przebiegającej ponad nim średniej kroczącej. Wzrosty okazały się jednak za małe, by doszło do jej skutecznego przebicia.
O słabości rynku świadczy też niewielki wzrost kursów po wybiciu z trójkąta. Gdyby bykom udało się wrócić w obszar trójkąta, negatywny sygnał mógłby być anulowany. Niestety, wykres cen odbił się do linii trójkąta i zakończył sesję spadkiem. Poziom ostatniego dołka zdaje się mocnym wparciem. Do trendu wrócimy faktycznie dopiero wtedy, gdy kontrakty odnotują nowe minimum.