"Czwartek upłynął pod znakiem umocnienia się złotego do poziomu 4,14 za USD i 4,09 za euro przed południem, natomiast powoli, ale systematycznie złoty tracił, aby zamknąć się na poziomie 4,19 za USD i 4,14 za euro" - powiedział Marcin Mrowiec, ekonomista BPH PBK. Analitycy uważają, że po środowym umocnieniu złotego na rynek powróciła niepewność i oczekiwanie na expose ministra finansów. Uczestnicy rynku liczą na jak najszybsze przedstawienie przez Grzegorza Kołodkę strategii budżetowej. "Po pewnym uspokojeniu sytuacji w środę na rynek powróciła niepewność dotyczących planów ministra Kołodki. Osłabienie złotego jest tego wyrazem" - powiedział Mrowiec. "Inwestorzy nadal oczekują na decyzje Kołodki. To wyczekiwanie kształtuje obraz rynku i wpływa na niepewność" - powiedział PAP Tomasz Zdyb, analityk Pekao SA. Zdaniem analityków dopóki rynek nie pozna planów nowego ministra finansów nie można liczyć na trwałe umocnienie złotego. "Wydaje się, że nie ma co liczyć na trwałe wzmocnienie złotego, zanim nie poznamy planów rządu co do gospodarki i zanim nie zostaną ostatecznie zdementowane spekulacje na temat skokowego osłabiania złotego, czyli zarządu walutą (currency board)" - dodał Mrowiec. Kołodko przed objęciem stanowiska ministra finansów przedstawił swoje poglądy na łamach gazet. Zasugerował wtedy, że rząd powinien przeprowadzić 15-procentową dewaluację złotego oraz powiązać polską walutę z euro. Premier Leszek Miller nie odpowiedział w czwartek, czy rząd pracuje nad dewaluacją złotego. Nie chciał również powiedzieć, czy ostatnie osłabienie złotego satysfakcjonuje rząd. Od początku lipca złoty osłabł o około 4 proc. w stosunku do dolara i o 5 proc. wobec euro. Ekonomiści pytani przez PAP prognozują, że dolar w końcu lipca będzie kosztował 4,1 złotego, a euro 4,05 zł. Przewidują, że do końca roku złoty osłabi się do 4,12 za dolara i utrzyma poziom 4,05 zł za euro.(PAP)