Reklama

Pan zaraz przemówi i wskaże nam drogę

Publikacja: 13.07.2002 09:34

Lud zamiera w niecierpliwym oczekiwaniu. Tak, tak!!! Przemówi! W telewizji podali, że przemówi. Jeszcze nie wiadomo właściwie, do kogo i czy na pewno, ale już wśród tłumów poruszenie wielkie się poczyniło. Co za wielkie szczęście na nas nędznych spłynie. Sam Pan nasz, zstąpi z gmachu przy Świętokrzyskiej (tego vis á vis enbepu) i da głos!

Oj, cieszy się nasz naród okrutnie. Wszak umęczon stoi już dni wiele na parkiecie, w upale strasznym. Lud już się wybiczował na wszelki wypadek za błądzenie i odstępstwa od "Strategii". Już sam sobie zdewaluował złotego, by nieco uspokoić gniew Pana. Nawet akcje sobie przecenił. Tak, by po wejściu Pana na scenę wszystko mogło iść w górę. Produkcja. PKB. Inflacja. Stopy procentowe...

I heretycy-analitycy, i nędzne gryzipiórki czekają na słowa naszego guru, spragnione takoż krotochwil naszego Pana. I na połajanki jego, po wieki słuszne i niepodważalne. I na biały szalik, niczym symbol zwycięstwa przy krawacie powiewający. Wielki to dzień będzie, gdy w sali głos Twój, o Panie nasz, rozlegnie się z całą mocą. By pokazać nam wyjście z doliny śmierci.

Dziękujemy Ci, o Panie. Wciąż nawet blade pojęcie o czym będzie Twa mowa w pustych głowach naszych się nie rodzi. Ale jedno wiemy na pewno. Oświecisz naszą ścieżkę na tym łez padole. Wskażesz kierunek. I będziemy już wiedzieli, kędy nasza droga powiedzie. My Ci nic nie powiemy, nie ważąc niegodnych oczu naszych na Pana podnosić. Przeto głosować nam pozostaje zleceniami.

A to wszak małość nasza i strach przed gniewem Pana sprawiły, że WIG20 tydzień milczenia zakończył znowu niżej. Ale trapi nas niepewność. Dlatego, Wodzu, prowadź nas. Gdziekolwiek, bylebyśmy w ogóle wiedzieli, do czego dążymy. Na kursie na południe też w końcu można zarobić...

Reklama
Reklama

A teraz czekamy. Ta chwila już się zbliża. Tylko Panie, oszczędź nam horroru. I niech twoja ekstrawagancja tym razem postać braku ekstrawagancji przybierze. I nie karz nas Panie za nasze przewiny. I za swoje miny. Już i tak zapłacić z podatków będziemy musieli za Twoje milczenie, bo niewierni obligacji zaczęli się pozbywać, w strachu przed gniewem Twym. Błagamy Cię, o Panie, oszczędź dziatki nasze i nie zadłużaj ich przyszłości ponad miarę. Bo, choć pomni swej ma-łości i bezrozumności, szaleństw Pana swego znosić nie będziemy. Lud, choć pokorny, to dumny. A gniew jego wielki może być.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama