- O tym, że ten czarny scenariusz może się zrealizować, świadczy opóźnienie prac nad Narodowym Planem Rozwoju opracowywanym w Ministerstwie Gospodarki. Plan ma określać, gdzie i w jaki sposób mają płynąć środki unijne - powiedział w poniedziałek J. Mulewicz na konferencji zorganizowanej przez BCC.

Od 2004 do 2006 roku Polska ma otrzymać z Unii około 34 mld euro, m.in. na wsparcie dla rolnictwa. Oprócz tego w pierwszych latach członkostwa Polski w Unii do naszego kraju nadal mają trafiać środki przedakcesyjne.

Według J. Mulewicza, poważną przeszkodą w wykorzystaniu funduszy unijnych będzie niewiedza małych firm, jak się do tego zabrać. - Wiedza środowisk gospodarczych o sposobie wykorzystania środków unijnych jest bliska zeru. Przedstawiciele administracji tłumaczą, że wszystkiego można się dowiedzieć w internecie. Jednak trudno oczekiwać od małego przedsiębiorcy, że zatrudni fachowców do studiowania unijnego prawa i trybu starania się o środki - uważa J. Mulewicz.

Dodał, że jeżeli Polska przez trzy lata od otrzymania środków unijnych nie wystąpi z dobrymi projektami, to pieniądze wrócą do Brukseli.

- Byłoby źle, gdyby się okazało, że terminy mijają, a projektów nie ma lub podsuwało się świetne projekty w postaci deficytowych hut, kopalń czy stoczni - powiedział Mulewicz. Państwa, które do Unii przystąpiły wcześniej i były prymusami w gospodarowaniu pieniędzmi unijnymi, wykorzystywały środki w 60%. Przedsiębiorstwa starające się o środki z Unii Europejskiej powinny wykazać, że są w stanie sfinansować 50%. przedsięwzięcia. W tym celu mogą np. zaciągnąć kredyty na finansowanie połowy inwestycji.