W skali półrocza zniżka na Szeptelu sięga 90%. Utrzymują się wysokie obroty. Z informacji PARKIETU wynika, że podaż pochodzi wciąż z biur maklerskich, które sprzedają akcje kupowane przez inwestorów na kredyt. Free float sięga w firmie około 40% akcji - oficjalnie. Nieoficjalnie jest znacz-nie mniejszy. Spore pakiety akcji mają bowiem duzi prywatni inwestorzy. Niektórzy mogą zamykać inwestycje, obawiając się dalszych strat, innym mogą inwestycje zamykać kredytodawcy. Jednym z takich inwestorów był, jak wskazują nieoficjalne informacje, Piotr Robełek, były przewodniczący rady nadzorczej przedsiębiorstwa.
Zdaniem niektórych analityków, inwestorzy instytucjonalni - akcjonariusze Szeptela - nie są za bardzo zainteresowani zbieraniem akcji. Nawet pod koniec II kwartału, kiedy liczyli się z koniecznością zaksięgowania wysokich strat na tej inwestycji, nie udało im się powstrzymać zniżek.
Według specjalistów, przecenie sprzyjają słabe fundamenty firmy. - Wartość fundamentalna przedsiębiorstwa jest dyskusyjna. Zajmuje się ona usługami telefonii stacjonarnej, ale wciąż w bardzo ograniczonym zakresie. Nie zrealizowała także planów dotyczących budowy sieci światłowodowej. Być może zresztą dobrze się stało, że jej inwestycje nie były jeszcze większe. Firmy telekomunikacyjne najwyraźniej bowiem przeszacowały ten rynek. Nie sądzę, by istniejące sieci zapewniały dodatni zwrot z kapitału. Zniżka na Szeptelu jest także wyrazem ostatecznego rozczarowania firmami telekomunikacyjnymi. Inne telekomy pospadały już dawno. Szeptel trzymał się mocno jedynie ze względu na układ akcjonariatu - twierdzi Włodzimierz Giller z Erste Securities.
Zdaniem Anny Hess z CDM Pekao, spółka ma dojrzały produkt i przez to ograniczone możliwości wzrostu. Nie zrealizowała planów inwestycyjnych z powodu braku środków. - Jednak na dokończenie wybranych inwestycji także potrzebuje środków. Istnieje niepewność co do tego, czy Szeptel pozyska potrzebne mu pieniądze oraz czy i kiedy inwestycje przyniosą spodziewane rezultaty - twierdzi A. Hess.
Być może niepewność co do możliwości sfinansowania najważniejszych projektów spowodowała, że inwestorzy zignorowali prognozy zarządu, zgodnie z którymi firma w ciągu roku chce podwoić przychody ze sprzedaży. Wiąże się to bowiem z koniecznością pozyskania jeszcze w tym roku 40 mln zł na dokończenie inwestycji. Spółka deklarowała także, że istotnie ograniczy stratę, która w ubiegłym roku sięgnęła ponad 17 mln zł. Zarząd przyznał jednak, że wciąż należy się spodziewać strat. Jak głębokich, nie wiadomo.