Reklama

Wenezuela zwiększy wydobycie ropy

Publikacja: 24.07.2002 10:22

Ceny ropy naftowej wczoraj prawie się nie zmieniły po dość znacznym, bo prawie 2-proc., spadku w poniedziałek. Czynnikiem stabilizującym okazała się informacja o projekcje budżetu Wenezueli, który zakłada, że ten trzeci w OPEC producent ropy zwiększy jej wydobycie ponad limity przyjęte przez tę organizację.

Wenezuela zamierza zwiększyć dostawy do 2,8 mln baryłek dziennie, a więc o 1,6% przekroczyć kontyngent uzgodniony w ramach Organizacji Państw Eksporterów Ropy Naftowej - podała państwowa agencja prasowa Venpres.

Od początku roku kraje OPEC przestrzegały ograniczeń wydobycia, które jest teraz najmniejsze od 11 lat, co spowodowało wzrost cen benzyny o ponad 27%. OPEC przedłużyła okres obowiązywania tych limitów do września. Wiele wskazuje jednak na to, że dłużej się nie da. Niedawno pojawiły się informacje o możliwości wyjścia Nigerii z tej organizacji. Teraz buntuje się Wenezuela, która pod rządami prezydenta Chaveza była jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników wprowadzenia ograniczeń. Pozycja Chaveza jednak słabnie, a budżet coraz bardziej potrzebuje pieniędzy.

Od początku lipca zwiększyły już wydobycie Rosja i Norwegia. Jeśli przyłączą się do nich choćby niektóre kraje OPEC, to przy marnym popycie, spowodowanym wciąż niewielkim ożywieniem światowej gospodarki, ropa nie powinna już drożeć. Wczoraj w Londynie za tonę gatunku Brent z dostawą na wrzesień płacono 25,39 USD, a więc o 3 centy mniej niż na poniedziałkowym zamknięciu.

O 3 dolary, do 1567 USD za tonę, a więc o 0,2%, staniała wczoraj w Londynie miedź. Wciąż spadające kursy akcji i złe nastroje inwestorów mogą spowodować dalsze spadki ceny tego metalu. Giełdowa dekoniunktura zmniejsza bowiem szanse na wyraźne ożywienie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych, które są największym rynkiem zbytu metali, a to przekłada się na ich niższe ceny na londyńskiej giełdzie.

Reklama
Reklama

Dwustudniowa średnia krocząca wynosi teraz 1599 USD za tonę, co jest ważnym wsparciem, i przełamanie tego poziomu skłoniłoby fundusze do dalszej likwidacji długich pozycji, a cena miedzi mogłaby spaść do 1530 USD. Silny opór jest na poziomie 1580 USD.

Najbardziej, bo o 1%, staniało wczoraj złoto. Po południu w Londynie za uncję płacono 319,7 USD. Jedyną przyczyną potanienia kruszcu było wyraźne umocnienie się dolara wobec euro. Kurs wspólnej waluty został zepchnięty poniżej parytetu, a dolara wzrósł o 2% w ciągu dnia, sięgając 0,98604 USD za euro. Zmniejszyło to siłę nabywczą europejskich inwestorów chcących kupić złoto. Dolar umocnił się też o 1% wobec jena, funta, dolara kanadyjskiego i australijskiego, a wobec franka szwajcarskiego - o 2%. Przy małym popycie fizycznym o cenie złota w najbliższym czasie też będzie decydowała pozycja amerykańskiej waluty.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama