Największe straty na walorach Szeptela poniósł do tej pory BRE Bank (około 70 mln zł), kontrolujący 20% kapitału spółki. W niewiele lepszej sytuacji są inni inwestorzy z grona największych akcjonariuszy firmy, w tym BGŻ, LG Petro Bank i CDM Pekao. W ostatnim przypadku inwestycje w szepietowską firmę miały być, jak wskazują nieoficjalne informacje, jednym z powodów zmian w zarządzie domu maklerskiego, w tym odwołania dotychczasowego prezesa. Bardzo silne spadki dotknęły w ostatnich miesiącach także borykający się z problemami finansowymi Apexim. Lista poszkodowanych nie jest jednak w tym przypadku równie spektakularna. Chodzi głównie o inwestorów indywidualnych, których zaangażowanie nie przekracza oficjalnie 5% głosów na WZA. Najgorzej wygląda sytuacja tych, którzy mieli w portfelach papiery obu firm. Niektórzy, jak Cigna STU, tłumaczą jednak, że obronili się przed stratami, ponieważ zakup akcji spółek był elementem "szerszych operacji finansowych".
Od obligacji do akcji
Cigna STU zainwestowała najpierw w obligacje zamienne Apeximu. W marcu 2001 r. sprzedała je firmie WLC Inwest. Kupujący miał zapłacić w czterech ratach 10,6 mln zł plus odsetki - wynika z oficjalnych komunikatów Wólczanki, kontrolującej wówczas WLC. Cena konwersji obligacji na akcje wynosiła 30 zł i była znacznie wyższa od kursu giełdowego Apeximu. Sytuacja finansowa emitenta była już zła. Dla Cigny pozbycie się papierów było więc niezłym interesem.
Z naszych informacji wynika, że już wówczas Cigna miała w swoich rękach pakiet 120 tys. akcji Szeptela. Po co? Walory te były zapewne parkowane dla WLC. To tłumaczyłoby, dlaczego WLC była zobowiązana do odkupienia tego pakietu od towarzystwa. Na wypadek, gdyby nie wywiązywała się z umowy, Cignie przysługiwało zabezpieczenie na 158 tys. walorów Szeptela należących do kontrahenta.
Jeden dług na drugi