Reklama

Cigna: nie straciliśmy

Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Cigna STU, kontrolowane przez Aleksandra Gudzowatego, przejęło w marcu br. prawie 600 tys. akcji Szeptela i ponad 240 tys. papierów Apeximu. Za walory płaciło znacznie więcej niż wynosił ostro spadający kurs przedsiębiorstw. Przedstawiciele ubezpieczyciela zapewniają jednak, że nie stracił on na operacjach akcjami spółek.

Publikacja: 25.07.2002 09:21

Największe straty na walorach Szeptela poniósł do tej pory BRE Bank (około 70 mln zł), kontrolujący 20% kapitału spółki. W niewiele lepszej sytuacji są inni inwestorzy z grona największych akcjonariuszy firmy, w tym BGŻ, LG Petro Bank i CDM Pekao. W ostatnim przypadku inwestycje w szepietowską firmę miały być, jak wskazują nieoficjalne informacje, jednym z powodów zmian w zarządzie domu maklerskiego, w tym odwołania dotychczasowego prezesa. Bardzo silne spadki dotknęły w ostatnich miesiącach także borykający się z problemami finansowymi Apexim. Lista poszkodowanych nie jest jednak w tym przypadku równie spektakularna. Chodzi głównie o inwestorów indywidualnych, których zaangażowanie nie przekracza oficjalnie 5% głosów na WZA. Najgorzej wygląda sytuacja tych, którzy mieli w portfelach papiery obu firm. Niektórzy, jak Cigna STU, tłumaczą jednak, że obronili się przed stratami, ponieważ zakup akcji spółek był elementem "szerszych operacji finansowych".

Od obligacji do akcji

Cigna STU zainwestowała najpierw w obligacje zamienne Apeximu. W marcu 2001 r. sprzedała je firmie WLC Inwest. Kupujący miał zapłacić w czterech ratach 10,6 mln zł plus odsetki - wynika z oficjalnych komunikatów Wólczanki, kontrolującej wówczas WLC. Cena konwersji obligacji na akcje wynosiła 30 zł i była znacznie wyższa od kursu giełdowego Apeximu. Sytuacja finansowa emitenta była już zła. Dla Cigny pozbycie się papierów było więc niezłym interesem.

Z naszych informacji wynika, że już wówczas Cigna miała w swoich rękach pakiet 120 tys. akcji Szeptela. Po co? Walory te były zapewne parkowane dla WLC. To tłumaczyłoby, dlaczego WLC była zobowiązana do odkupienia tego pakietu od towarzystwa. Na wypadek, gdyby nie wywiązywała się z umowy, Cignie przysługiwało zabezpieczenie na 158 tys. walorów Szeptela należących do kontrahenta.

Jeden dług na drugi

Reklama
Reklama

W sierpniu 2001 r. WLC przestała regulować zobowiązania wobec Cigny (a także wobec Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, od której również kupowała obligacje zamienne). Dogadała się jednak z ubezpieczycielem. Ten objął bon wekslowy WLC o wartości 9,6 mln zł, dostarczając kontrahentowi pieniędzy na spłatę zobowiązań...wobec Cigny. Jakie było uzasadnienie operacji z punktu widzenia ubezpieczyciela, trudno powiedzieć. Być może chodziło o to, że zamiast należności wynikającej z umowy sprzedaży obligacji (która wkrótce mogła stać się należnością przeterminowaną), towarzystwo mogło zaksięgować zakup papieru dłużnego. W praktyce wychodziło na jedno - w księgach wyglądało zupełnie inaczej.

Przedstawiciele towarzystwa zdecydowanie zaprzeczają. - Zdecydowaliśmy się na objęcie bonu, ponieważ było to elementem szerszej transakcji - tłumaczy Jan Bogutyn, prezes towarzystwa.

Nie rozwiązało to jednak problemu spłaty zobowiązań przez WLC. Po wielu miesiącach negocjacji na początku marca bieżącego roku firmy się ponownie porozumiały.

Akcje zamiast bonu

W ramach nowej umowy WLC Inwest odkupiła od Cigny około 120 tys. akcji Szeptela za 4,5 mln zł (po cenie przekraczającej 37 zł za papier). Wykupiła także bon wekslowy o nominale 9,6 mln zł, za 11,15 mln zł.

Skąd miała pieniądze? Ubezpieczyciel kupił od WLC lub podmiotów przez nią wskazanych ponad 576 tys. akcji Szeptela. Płacił po 29 za walor. Odkupił także 244 tys. akcji Apeximu po 13,50 zł. W sumie towarzystwo zainwestowało w akcje obu spółek około 20 mln zł. W ramach transakcji z WLC odzyskało prawie 16 mln zł. Dla WLC operacja była bardzo udana - spółka ostatecznie rozliczyła się z wierzycielem. Cigna też nie mogła narzekać - w zamian za papier dłużny, na wykup którego nie bardzo mogła liczyć, dostawała płynne, notowane na GPW aktywa.Udało się obronić

Reklama
Reklama

przed stratami?

W marcu br. Cigna w pakietówkach przejęła walory Szeptela. Nie był to dobry moment na zakupy. Kurs spółki znajdował się już w silnym trendzie spadkowym. Późniejsza sprzedaż walorów - zarówno na rynku, jak i w pakietówkach - musiała wiązać się ze stratami. Do połowy czerwca (kurs Szeptela wynosił wówczas 8 zł; obecnie niespełna 3 zł) wolumen obrotu był niewielki, co uniemożliwiało szybkie zamknięcie inwestycji i ograniczenie strat.

W przypadku Apeximu sytuacja jest podobna, z tym że wolumen obrotu umożliwiał sprzedaż pakietu przejętego przez ubezpieczyciela nawet w ciągu kilku dni. Na początku marca kurs spółki wynosił zaledwie 9 zł i dynamicznie spadał. Na początku kwietnia zszedł poniżej 2 zł (teraz są to walory groszowe). Ostatnia pakietówka na Apeximie miała miejsce 12 marca. Jej wolumen odpowiadał liczbie akcji przejmowanej od WLC przez Cignę, ale cena w transakcji wynosiła tylko 6,75 zł za papier.

- Nie straciliśmy na operacjach dotyczących akcji Szeptela i Apeximu - zapewnia jednak prezes Jan Bogutyn. Jak to możliwe, biorąc pod uwagę dynamiczny spadek kursu obu firm? - To już kwestia tajemnicy handlowej. Mieliśmy podpisane różne umowy i porozumienia w ramach normalnie prowadzonej działalności. Operacje dotyczące tych akcji były tylko fragmentem naszych działań - twierdzi prezes Cigny. Nie chce mówić o szczegółach. Czy towarzystwo ma jeszcze w portfelu walory Szeptela lub Apeximu? - Nie udzielamy informacji na ten temat - odpowiada.

MNI
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama