W piątek rynek obligacji otworzył się z rentownościami zbliżonymi do czwartkowego zamknięcia. Już na początku sesji pojawiła się informacja, która gwałtownie poruszyła rentownościami. Była to wypowiedź premiera Millera, który stwierdził, że związanie złotego z euro jest "interesującą perspektywą", która zostałaby życzliwie przyjęta przez Unię Europejską i dlatego ta koncepcja jest traktowana poważnie.
Ewentualne usztywnienie kursu mogło zostać zinterpretowane przez inwestorów na dwa sposoby. Z jednej strony, z dużym prawdopodobieństwem wiązałoby się to z dewaluacją złotego w celu ustalenia parytetu do euro.
Taki scenariusz jest negatywny dla inwestorów zagranicznych posiadających polskie obligacje, gdyż osłabienie złotego zmniejszyłoby ich zyski z tytułu wypłacanych odsetek i wzrostu ceny. Z drugiej strony, usztywnienie kursu złotego oznaczałoby zlikwidowane ryzyka kursowego. To z kolei, w połączeniu z wysokimi rentownościami polskich papierów skarbowych, zachęciłoby inwestorów zagranicznych do kupowania polskich obligacji.
W piatek inwestorzy uznali, że przy aktualnym kursie złotego w relacji do euro ewentualna dewaluacja złotego nie byłaby duża. W związku z tym efekt wyprzedaży polskich obligacji szybko ustąpiłby zakupom związanym z zanikiem ryzyka kursowego. Taka interpretacja wywołała znaczący popyt we wszystkich sektorach krzywej rentowności, chociaż największym zainteresowaniem cieszyły się papiery pięcioletnie.
Inwestorzy czekali na wystąpienie ministra finansów w Sejmie, licząc na poznanie dalszych szczegółów dotyczących jego pakietu antykryzysowego, przyszłej polityki fiskalnej oraz podejścia do polityki kursowej. Minister nie powiedział nic na temat finansowania pakietu, jednak jego przewidywania, że deficyt w relacji do PKB będzie w 2005 roku niższy od 3%, pozytywnie wpłynęły na rynek i spowodowały dalszy spadek rentowności papierów na całej krzywej.