To oferta dla pierwszej, bardziej pasywnej, grupy klientów. Natomiast dla klientów typu VIP, którzy z reguły mają znacznie więcej pieniędzy i często także osobistego doradcę finansowego, bank będzie mógł zaoferować pełen pakiet usług, współdziałając w tym zakresie z domem maklerskim.
Nie zapominajmy jednak, że cały czas właściwa obsługa rachunku inwestycyjnego pozostanie w domu maklerskim. Takie są realia rynku polskiego (i nie tylko naszego) oraz wymogi obowiązujących regulacji. Bardziej skomplikowane operacje (np. inwestowanie na kontraktach terminowych czy składanie wielu zleceń w ciągu jednej sesji), w sposób naturalny pozostaną w domu maklerskim.
Skąd ta pewność?
Bank po prostu nie ma ku temu technicznych możliwości. Przy obsłudze klientów "kolejkowych", którzy przyszli do banku dokonać wypłaty czy przelewów, istnieje zupełnie inny tryb i tempo pracy. Aktywni inwestorzy giełdowi po prostu muszą mieć wydzielone miejsce i natychmiastową łączność z giełdą. Co najwyżej można myśleć o wspólnym call-center, gdzie klient dzwoni z jakimś pytaniem lub dyspozycją, a operator łączy go z odpowiednim pracownikiem.
Rozumiem, że nie sądzi Pan, iż odbije się to na spadku zatrudnienia maklerów i doradców.
Oczywiście. We wszystkich naszych działaniach zwracamy ogromną uwagę, aby żadne regulacje nie odbiły się na tej grupie negatywnie. Właśnie dlatego zgłosiliśmy propozycję zmiany do ustawy, aby praca maklera w instytucjach finansowych przy czynnościach związanych z obsługą rynku kapitałowego i bankowością inwestycyjną była uznawana za wykonywanie zawodu.Nie chcemy, aby powtarzała się obecna sytuacja, że praca w bankowym dealing-roomie po trzech latach oznacza utratę licencji za niewykonywanie zawodu, choć osoba wykonuje tę samą pracę, co inna w biurze maklerskim.