W I kwartale roku obrachunkowego, zakończonym 30 czerwca, zysk netto powiększył się o 68%, do 39 mln euro, podczas gdy analitycy oczekiwali 35,2 mln euro. Również wpływy ze sprzedaży wzrosły bardziej niż przewidywano - o 29%, do 194 mln euro wobec 190 mln euro w prognozach ekspertów.
Poprawa nastąpiła głównie dzięki uruchomieniu nowych połączeń na terenie Niemiec, gdzie Ryanair założył w lutym bazę na frankfurckim lotnisku Hahn Airport, stając się konkurentem miejscowej Lufthansy. Ekspansja irlandzkiego przewoźnika kontrastuje z zachowaniem czołowych towarzystw lotniczych, takich jak British Airways, które po zeszłorocznym ataku terrorystycznym w USA rezygnują z obsługi niektórych tras i zmniejszają liczbę eksploatowanych samolotów.
Ryanair przyznało, że 68-proc. wzrost zysku w minionym kwartale był wyjątkowy, gdyż w porównywalnym okresie rok wcześniej spółka miała bardzo duże koszty związane z uruchamianiem nowych połączeń. Podwyższono jednak prognozę dotyczącą wyników w skali całego roku obrachunkowego. Obecnie oczekuje się, że zysk zwiększy się o jedną trzecią do około 200 mln euro wobec wcześniej spodziewanego wzrostu o 23%, do 185 mln euro.
Irlandzka firma planuje dalszą ekspansję, w wyniku której w roku obrachunkowym 2003/04 powinna przewieźć prawie 20 mln pasażerów. W minionym kwartale ich liczba wzrosła o 38%, do 3,5 mln. W ciągu najbliższych pięciu lat Ryanair zamierza otwierać na kontynencie europejskim przynajmniej jedną bazę rocznie, rozbudowując jednocześnie główny ośrodek w Dublinie. Zdaniem kierownictwa firmy, stały rozwój powinien sprzyjać obniżaniu kosztów jednostkowych. Dodatkowym czynnikiem, który ma poprawić wyniki finansowe, będzie wprowadzenie w ciągu najbliższych pięciu lat do eksploatacji stu samolotów typu Boeing 737. Maszyny te, mieszczące o 45% więcej pasażerów, mają taką samą załogę, jak obecnie używane modele i zużywają tyle samo paliwa.
Dyrektorów Ryanair nie zaniepokoiło wyprzedzenie na rynku europejskim irlandzkiej spółki przez brytyjskiego konkurenta - EasyJet. Uważają bowiem, że jego bilety są o 60% droższe.