Dariusz Górski: Podstawowym problemem jest ryzyko. Banki niechętnie dają kredyty. Są wprawdzie takie, które mają kilkudziesięcioprocentowy przyrost akcji kredytowej (np. BRE), ale to rzadkość. Wydaje mi się, że większość banków ostrożnie podchodzi do forsowania akcji kredytowej. Ryzyko jest na tyle duże, że praktycznie każdy kredyt może być trudno ściągalny. Z tego powodu liczę na kilkuprocentowy przyrost kredytów na koniec tego roku.
Grzegorz Zawada: Widzimy również zjawisko wypychania inwestycji prywatnych przez inwestycje publiczne. Te ostatnie głównie wiążą się z papierami skarbowymi. Dają one spore zyski przy praktycznie zerowym ryzyku.
Grzegorz Zawada: Inwestycje w papiery skarbowe są dużo bardziej bezpieczne niż dawanie kredytów. Mimo że na kredycie można wygenerować większą marżę niż na papierach skarbowych, to w końcu może się okazać, że rezerwy ją zjedzą.
PARKIET: Spójrzmy teraz na banki od strony depozytowej. W ostatnich miesiącach ujawnił się trend silnego wzrostu wartości gotówki w obiegu i depozytów na żądanie przy jednoczesnym odpływie pieniędzy z depozytów długoterminowych. Z czego to wynika?
Dariusz Górski: Spadek oszczędności wynika z dekoniunktury w gospodarce.
Robert Sobieraj: Ludzie tracą pracę i chcąc przetrwać, muszą przejadać swoje oszczędności.
Grzegorz Zawada: Jest to także następstwem pewnego długoterminowego trendu. Porównajmy model oszczędzania w Polsce z modelem panującym w Unii Europejskiej. W Polsce mamy 80% depozytów bankowych, w UE 20%. U nas inwestowanie w instrumenty rynku kapitałowego wciąż ma marginalne znaczenie, tam w większości gospodarstw ludzie mają akcje lub jednostki w funduszach powierniczych.
PARKIET: Akcje polskich banków, biorąc pod uwagę rekomendacje wydawane przez renomowane banki inwestycyjne, nie są w modzie. Analitycy sugerują większe zaangażowanie w banki czeskie czy węgierskie. Co sprawia, że radzą oni doważanie innych państw regionu?
Dariusz Górski: Wynika to z tego, że tam nie ma wzrostu PKB na poziomie 1%, tylko 3%. Nie ma problemu złych kredytów, bo banki czeskie są po operacji restrukturyzacji kłopotliwego zadłużenia. Tam banki mają rentowność kapitału własnego (ROE) powyżej 20%. Pod względem P/E również jesteśmy drodzy.
Robert Sobieraj: Nawet jeżeli porówna się nasz sektor z sektorem europejskim, okazuje się, że nasze banki mimo ostatnich spadków, wciąż są drogie.
Dariusz Górski: Biorąc pod uwagę tegoroczne zyski, akcje polskich banków są przewartościowane. Uwzględniając przyszłoroczne zyski, sytuacja się trochę poprawia. Polska jest jednak specyficznym rynkiem w regionie. De facto można tutaj handlować w miarę swobodnie akcjami sektora bankowego, Agorą, kilkoma spółkami informatycznymi, TP SA i KGHM.
Andrzej Powierża: A zatem jesteśmy skazani na sukces (śmiech uczestników).
Dariusz Górski: Mamy prosty model ROE do kosztu kapitału. Żaden z polskich banków nie jest atrakcyjny pod względem tego modelu. Na bazie modelu ROE/koszt kapitału BPH PBK jest przewartościowany o 100%, BRE o 70%, a BZ WBK - o 30%. Tyle tylko, że jest to podejście krótkowzroczne, które uwzględnia jedynie bieżące zyski.
Robert Sobieraj: Jeżeli w I lub II kwartale 2003 r. pojawią się pierwsze trwałe oznaki ożywienia, wówczas byłby to pierwszy zachęcający czas do kupowania akcji bankowych.
Dariusz Górski: Uważam, że wszystko ma swoją cenę. Być może ceny niektórych banków są nadmiernie przeszacowane. Część z nich jest za tania, ale niektóre warto kupować już teraz.
PARKIET: Jakie?
Dariusz Górski: Pekao i BZ WBK. Sądzę, że kursy tych banków obronią się w średnim terminie.
Robert Sobieraj: My w tym momencie rekomendujemy Pekao i BRE.
Andrzej Powierża: Co do typów zgadzam się, że najatrakcyjniejsze są Pekao i BZ WBK. Niepokoi mnie jednak ta nasza jednomyślność (śmiech uczestników).
Dariusz Górski: Dla mnie najciekawszym przypadkiem jest BRE. Większość wycen jest bardzo odległa od obecnego kursu giełdowego.
Grzegorz Zawada: Bank ten powinien być rzeczywiście notowany z dyskontem do wartości księgowej. Inwestując w BRE kupuje się tak naprawdę fundusz typu venture capital. Problemem jest, jak wyceniać taki bank. Fundusz powinien być notowany z dyskontem, działalność bankowa (kredyty i depozyty) już z premią. Wydzielenie mBanku do struktur Banku Częstochowa ułatwi tę wycenę. Nie stanie się to jednak szybko.