We wtorek złoty umocnił się do poziomu 4,55% po mocnej stronie parytetu, co daje 4,1540 za dolara. Na rynku walutowym pojawili się inwestorzy zagraniczni i to oni stanowili stronę popytową. Spadek euro/dolara przełożył się na osłabienie euro do 4,0500 wobec złotego, co jest psychologicznym poziomem dla krajowych importerów i to oni stanowili stronę podażową złotego na wtorkowej sesji. Dane o produkcji przemysłowej były znacznie lepsze od oczekiwań rynku, lecz miały ograniczony wpływ na kurs złotego.
Należy zauważyć, że w ostatnich dniach poprawiły się nastroje inwestorów na rynkach wschodzących. Czeska korona gwałtownie odrabia straty. Kredyt MFW dla Brazylii ustabilizował rynki finansowe w Ameryce Łacińskiej. Na wartości zyskały zarówno real, jak i obligacje rządu brazylijskiego. Dane o inflacji zachęciły inwestorów zagranicznych do kupna polskich obligacji. Inwestorzy zagraniczni nie pożyczają jednak złotego (transakcje SWAP), jak to robili w ostatnich miesiącach, lecz biorą również ryzyko walutowe. Taką tezę potwierdza fakt, że złotego kupowali inwestorzy niemieccy (niemieckie fundusze są największymi zagranicznymi inwestorami na polskim rynku obligacji).
Rynek euro/dolara zdominowany jest obecnie przez krótkoterminowych graczy, którzy przestają powoli wierzyć w dalsze wzrosty waluty europejskiej. Od kilku dni euro porusza się w trendzie bocznym wobec dolara pomiędzy poziomami 0,9740 i 0,9870. Każde umocnienie euro do górnej granicy wahań stanowi dla uczestników rynku dobrą okazję do sprzedaży. We wtorek Departament Handlu poinformował, że deficyt handlowy USA wyniósł w czerwcu 37,16 mld dolarów. Dane były tylko nieznacznie lepsze od oczekiwań, lecz osłabiły euro wobec dolara do poziomu wsparcia na 0,9740.