W czwartek notowania ropy naftowej na Międzynarodowej Giełdzie Petrochemicznej (IPE) w Londynie uległy niewielkiej zmianie. W końcu sesji baryłka ropy kosztowała 27,35 USD, podobnie jak dzień wcześniej. Jest to najwyższy poziom od 11 miesięcy. Na rynku nastąpiło uspokojenie po prawie 10-proc. wzroście ceny tego surowca w ciągu ostatnich dwóch tygodni, spowodowanym przede wszystkim większym niż się spodziewano popytem w USA i obawami przed wybuchem konfliktu amerykańsko-irackiego. Czynniki te spowodowały też, że przed dwoma dniami notowania ropy na nowojorskiej giełdzie NYMEX przekroczyły poziom 30 USD za baryłkę. Zdaniem londyńskich traderów, w krótkim terminie raczej nie dojdzie do przeceny ropy. Możliwa jest raczej dalsza zwyżka, jeśli okaże się w przyszłym tygodniu, że zapasy w USA nadal spadają. Kluczowym momentem będzie zaplanowane na wrzesień w Osace spotkanie przedstawicieli OPEC. Jeśli kartel zdecyduje się na zwiększenie wydobycia, wówczas cena może zacząć spadać.

Od początku tygodnia wahają się w dość wąskim przedziale notowania miedzi w Londynie. Cena tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych raz po raz przebija poziom 1500 USD za tonę. Wczoraj była pora na niewielką zwyżkę, o 0,6%, do poziomu 1505 USD, do czego przyczynił się w pewnym stopniu fizyczny popyt na ten metal z Chin. Ogółem jednak koniunkturę na tym rynku można określić jako wakacyjną. Podobnie jest na rynku złota, które wczoraj w Londynie staniało o niecały 1%, do 305,5 USD za uncję. Notowaniom tego kruszcu zaszkodziło wczoraj umocnienie się dolara. Większość obrotu złotem na świecie odbywa się w lokalnych walutach, a gdy amerykański pieniądz się umacnia, wówczas transakcje te stają się mniej opłacalne.