"Czekamy jednak na gwarancje rządowe, bo o taką pomoc się zwróciliśmy" - powiedział prezes. Szlanta spodziewa się, że decyzja w tej sprawie zapadnie w ciągu najbliższych dni. "Staramy się o gwarancje, łącznie na 150 mln USD, jednak uzyskaliśmy już na 40 mln USD gwarancje Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych" - powiedział prezes. Zapowiedział, że jeśli uda się pozyskać kredyty i gwarancje rządowe, to w ciągu dwóch-trzech miesięcy sytuacja w stoczni ustabilizuje się i zakład będzie normalnie funkcjonował. W tym roku, dotychczas, Stocznia Gdynia zwróciła bankom 310 mln USD kredytów. "Tak naprawdę funkcjonujemy dzięki naszym dostawcom, dzięki zadłużaniu się" - powiedział Szlanta. Prezes Stoczni Gdynia zaznaczył, że nie ma wielkiego zagrożenia zatrzymania produkcji. "Mówię o tym z pełnym przekonaniem, chociaż wiem, jak bardzo wiele zależy od naszych partnerów" - powiedział Szlanta. Podkreślił, że na stocznię trzeba patrzeć, jak na wielką montownię. "Z każdego uzyskiwanego dolara 65 centów dajemy naszym dostawcom. Działamy więc nie tylko w naszym imieniu, ale całego naszego otoczenia" - powiedział Szlanta. Dodał, że stocznia spotyka się z dużym zrozumieniem dla swoich problemów. "Dzieje się tak, bo mówimy, co jest prawdą, że wszystkie zobowiązania Stoczni Gdynia będą spłacone" - powiedział Szlanta. Według niego przemysł stoczniowy ma nadal w Polsce szanse na powodzenie. "To, co się dzieje, wynika z błędów popełnianych przez ludzi działających w tym przemyśle oraz sytuacji zewnętrznej, która czasem niespodziewanie nas dotyka, jak gwałtowny wzrost siły złotego" - powiedział Szlanta. Wartość portfela zamówień Stoczni Gdynia to 1,5 mld USD. Ogółem Grupa Stoczni Gdynia zamierza przekazać armatorom w tym roku 17 statków (13 statków - Stocznia Gdynia i cztery statki - Stocznia Gdańska) o wartości sprzedaży blisko 540 mln USD.(PAP)