Jednocześnie z przygotowaniami do zamkniętej w maju emisji papierów serii H, 4Media zapowiadała ofertę akcji serii I (10 mln), która miała trafić w ręce menedżerów i pracowników firmy oraz spółek z nią współpracujących. Ten krąg odbiorców miał usprawiedliwiać preferencyjną cenę emisyjną - 1 zł. Preferencyjną, bo kiedy firma przedstawiała plany oferty, kurs jej akcji sięgał grubo ponad 1 zł. Teraz notowania spółki to nieco ponad 50 groszy.
Zarząd 4Media poinformował, że rozpoczął już prace nad ofertą, do której miałoby dojść w IV kwartale. Przyznał, że "w związku z prowadzonymi rozmowami" zamierza także zaoferować część akcji wierzycielom. Jaką część, nie wiadomo. Efektem ma być znaczący spadek zobowiązań spółki. Te deklaracje mogły spowodować wzmożony handel papierami firmy. Na wczorajszej sesji wolumen obrotu sięgnął 1,5 mln akcji, a kurs na zamknięciu wzrósł o 3,92%, do 0,53 zł.
Na razie nie wiadomo, ani do których wierzycieli 4Media skierowała ofertę, ani jak została ona przyjęta. - Nie chciałabym mówić o szczegółach. Komunikat w tej sprawie jest deklaracją naszej woli i skierowany jest do naszych wierzycieli oraz wierzycieli naszych firm zależnych. Stanowi potwierdzenie, że chcemy do końca roku zakończyć wszystkie sprawy sporne. Nasze propozycje będą precyzowane w toku negocjacji z wierzycielami - mówi Monika Sarnecka, rzecznik 4Media.
Zapewnia jednak, że firma robiła już wstępne rozpoznanie wśród wierzycieli i ocena jej propozycji jest pozytywna. - Nie mamy wątpliwości, że oferta jest atrakcyjna - twierdzi. Czy wierzycieli może zniechęcić fakt, że notowania firmy są o połowę niższe od ceny emisyjnej? - Giełda rządzi się swoimi prawami. Sytuacja za miesiąc, bądź dwa może być zupełnie inna niż teraz - twierdzi M. Sarnecka.
- Nic nie wiem o propozycjach 4Media. Żadna oferta w tej sprawie nie wpłynęła do mojego klienta i nie toczyły się na ten temat żadne rozmowy. Konsekwentnie prowadzimy działania egzekucyjne wobec 4Media i nie zamierzamy z nich rezygnować. Czekamy także na rozpatrzenie przez sąd wniosku o upadłość tej spółki - twierdzi Robert Kroplewski, radca prawny firmy Asbis.pl, wierzyciela medialnego przedsiębiorstwa.