Po kilku miesiącach drastycznej przeceny akcje Szeptela znalazły dno na wysokości 2,38 zł. Odrabianie strat okazało się jednak trudne. Kurs oscylował w ostatnich dniach na poziomie 2,4 zł. Wczorajsza dynamiczna zwyżka miała miejsce przy wysokich obrotach. Wolumen był najwyższy od czerwca 2001 r. i wyniósł 205,8 tys. akcji. W ostatnich dniach sięgał kilkunastu tys. papierów na sesję.
Szeptel w ostatnich tygodniach nie przekazywał istotnych informacji, poza dotyczącymi wyników za II kwartał bieżącego roku. Te, choć negatywne, nie pogłębiły spadku kursu.
Spółka w I półroczu zanotowała ponad 10 mln zł straty netto, ale strat wszyscy się spodziewali, zapowiadał je również wcześniej zarząd Szeptela. Niespodzianką były przychody - niższe niż w analogicznym okresie ubiegłego, bardzo słabego pod tym względem roku. Wyniosły one zaledwie 8,8 mln zł.
Fatalne wyniki to rezultat - jak tłumaczy firma - aktualizacji wartości aktywów niefinansowych (ponad 5 mln zł), aktualizacji wartości inwestycji (ponad 2,4 mln zł) i wysokich kosztów finansowych (4,8 mln zł). Dwa pierwsze czynniki to efekt niemal w całości decyzji podjętych w II kwartale. Potwierdzają one, że nowe kierownictwo "czyści" bilans.
Skąd zatem obecny przypływ optymizmu na rynku akcji Szeptela? Jak wynika z naszych informacji, podaż pochodzi od inwestorów indywidualnych. Kto kupuje akcje - nie wiadomo.