Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła już decyzję o wszczęciu postępowania przygotowawczego, dotyczącego działania na szkodę XI NFI (obecnie Jupiter) przez jego zarząd (kierowany wówczas przez Ireneusza Nawrockiego). Chodzi o niekorzystne dla funduszu operacje giełdowe akcjami Instalu Kraków. Zawiadomienie o wszczęciu procedury zostało skierowane do rady nadzorczej NFI, który występuje w roli pokrzywdzonego.
Jupiter prowadzi także wewnętrzne postępowanie w tej sprawie. - Zależy nam na jak najszybszym i całościowym wyjaśnieniu sprawy. Zdajemy sobie sprawę, że sami możemy nie być w stanie tego zrobić. Na wszelki wypadek badamy generalnie całą działalność inwestycyjną funduszu w okresie, którego dotyczą zarzuty - stwierdził Janusz Koczyk, prezes Jupitera. W latach 1999-2000 fundusz lokował nie tylko w akcje Instalu, ale również w inne spółki budowlane, m.in. giełdowe Hydrobudowy. Sprzedawał także duże pakiety, przede wszystkim tzw. spółek parterowych.
- W zależności od efektów własnego postępowania i śledztwa nadzorowanego przez prokuraturę, NFI podejmie dalsze kroki. Gdyby stwierdzono jakiekolwiek nieprawidłowości, nie wykluczam wystąpienia z roszczeniami odszkodowawczymi - zapewnia prezes Koczyk.
Zamieszanie wokół działalności inwestycyjnej Jupitera, a ściślej - jednego z jego poprzedników (spółka powstała z połączenia 3NFI i XI NFI) nie wpłynęło negatywnie na notowania funduszu. Kurs od czasu ujawnienia informacji o postępowaniu KPWiG, które zaowocowało skierowaniem zawiadomienia do prokuratury, oscyluje w przedziale 3,7-3,9 zł. Na dosyć niskim, jak na Jupitera, poziomie pozostają obroty.
- Badana przez prokuraturę sprawa dotyczy inwestycji sprzed paru lat, których efekty finansowe od dawna są znane inwestorom. Z tym że teraz dowiedzieli się oni, iż straty na akcjach tej czy innej firmy, to nie efekt "wpadki", ale - być może - świadomej działalności. W normalnych okolicznościach spowodowałoby to spadek kursu będący efektem spadku zaufania, ale w przypadku Jupitera akcjonariat zdominowany jest przez instytucje, a te, nawet gdyby chciały, nie bardzo mogłyby na giełdzie pozbyć się dużego pakietu akcji - wyjaśnia jeden z analityków.