Na koniec marca 2002 r. inwestorzy prywatni w tych walorach ulokowali 572,9 mld USD, 33% więcej niż sześć lat wcześniej, zaś wzrost w stosunku do roku poprzedniego wyniósł 7,5%. Wartość obligacji municypalnych w portfelach funduszy powierniczych osiągnęła 610,8 mld USD (+46% od roku 1996), zaś zakupy banków, towarzystw ubezpieczeniowych, funduszy emerytalnych oraz domów maklerskich wyniosły 450 mld USD.
Jednak wbrew rozpowszechnionym opiniom - rynek ten nie jest wcale taki bezpieczny. Niektórzy uważają, że rządzą nim gorsze reguły niż na Dzikim Zachodzie. - Na rynku papierów wartościowych są prawa i reguły, ale żadne z nich bezpośrednio nie dotyczą rynku obligacji municypalnych - twierdzi Kevin Olson, założyciel MunicipalBonds.com. - Nie ma tam kawalerii gotowej pospieszyć z pomocą.
W przeciwieństwie do korporacji o statusie publicznym emitenci obligacji municypalnych (władze miast i stanów) nie muszą co kwartał przesyłać do komisji papierów wartościowych raportów finansowych oraz ujawniać swojej zdolności spłaty zobowiązań.
Jak wynika z badań National Federation of Municipal Analysts, organizacji reprezentującej inwestorów instytucjonalnych, ok. 40% emitentów nie przestrzega obowiązków informacyjnych.
W szczególności dotyczy to cen papierów. Niekiedy dealerzy ujawniają je dopiero po kilku dniach. Emitenci uważają, że inwestorzy muszą wziąć na siebie część odpowiedzialności, a jeśli nie akceptują takich mechanizmów, mogą ulokować swoje pieniądze gdzie indziej.