Wyniki towarzystw emerytalnych zależą przede wszystkim od sprawności ZUS-u w przekazywaniu pieniędzy członków. W obecnym stanie prawnym bowiem główne źródło przychodów PTE stanowi prowizja od wpływającej składki. Zdaniem Jakuba Tropiły, w tym roku, na razie, tempo przesyłania pieniędzy przez ZUS nie poprawiło się.
- W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy ubiegłego roku dostaliśmy z ZUS-u 745 mln zł, a w tym roku 725 mln zł - powiedział.
Ten spadek jest stosunkowo niewielki, ale - według prezesa PTE PZU - niepokojący. Podobnie jak to, że w tym roku ZUS jest zupełnie nieprzewidywalny, jeśli idzie o transfer składek w poszczególnych miesiącach. Jednego miesiąca przesyła więcej, innego mniej. Na dodatek spora część otrzymanych w tym roku kwot (ponad 180 mln zł) to składki zaległe z lat ubiegłych.
- Zweryfikowaliśmy ostatnio nasz plan budżetowy na ten rok, podobnie jak robimy to co kwartał - powiedział. - Ponieważ nasze wyniki mocno zależą od ZUS-u, nie chcę ich przewidywać. Mogę jednak powiedzieć, że jeśli ZUS przekaże w całości zaplanowane na ten rok 11,5 mld zł, nasz zysk będzie niezły. Jednak będziemy mieli wynik dodatni nawet wtedy, gdy sytuacja nie poprawi się i będzie taka jak w roku ubiegłym.
Po pierwszych siedmiu miesiącach tego roku PTE PZU zanotowało zysk brutto w wysokości ok. 600 tys. zł (zysk netto, według J. Tropiły, jest niewiele niższy). Stało się tak jednak głównie dzięki oszczędnościom - przychody towarzystwa w okresie styczeń-lipiec tego roku wyniosły bowiem 63,4 mln zł i były o niespełna 6 mln zł niższe niż przed rokiem.