.Jeśli do anulowania długu dojdzie - uratuje to zarówno firmę, jak i najbliższą przyszłość 24 tys. pracowników przedsiębiorstwa. Mniej powodów do zadowolenia będą mieli akcjonariusze spółki. Zgodnie z tym co ogłosił w oficjalnym oświadczeniu zarząd Marconiego, w efekcie restrukturyzacji finansowej firmy, do jakiej dojdzie po ewentualnym anulowaniu długów, w rękach dotychczasowych akcjo-nariuszy pozostane jedynie 0,5% akcji. Ceną za anulowanie gigantycznego długu jest bowiem przejęcie niemal całkowitej kontroli przez kredytodawców.

Marconi ostrzegł jednocześnie, że negocjacje trwają, "a warunki mogą się zmienić". Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem zarządu, firmie pozostanie do spłacenia 300 mln funtów długu.

Marconi wszedł na rynek podczas szczytu hossy na przełomie 1999 i 2000 r. Gigantyczne inwestycje ze strony przedsiębiorstwa zbiegły się w czasie z pęknięciem internetowej bańki i światowym spadkiem popytu na towary high--tech. Marconi wpadł wówczas w tarapaty finansowe, pogłębione jeszcze nieudanym zarządzaniem dyrektora generalnego Lorda George`a Simpsona i dyrektora finansowego Johna Mayo. Obaj odeszli z firmy w zeszłym roku. W szczytowym momencie akcja Marconiego na londyńskiej giełdzie warta była ponad 12 funtów, zaś kapitalizacja spółki oceniana była na 35 mld funtów. We wtorek wraz z zamknięciem giełdy londyńskiej akcje firmy można było kupić za niespełna 2 funty, co daje wycenę firmy na poziomie 50 mln funtów. W środę akcje nieznacznie poprawiły kurs, osiągając w trakcie sesji 1,75 funta.