Na początku roku ZUS szacował, że jest winien funduszom emerytalnym 5,5 mld zł zaległych składek, od których narosło już 1,8 mld zł karnych odsetek. Łącznie daje to 7,3 mld zł. Prace nad tym, jak się szybko pozbyć tego długu, ruszyły jeszcze w roku 2001. Jednak na razie w tej sprawie nic się nie dzieje, a dług rośnie. Według szacunków PTE, do końca tego roku może sięgnąć on 10 mld zł.

- Narastanie długu powodują dwa czynniki - po pierwsze, rosną niespłacone odsetki, a po drugie - pojawiają się nowe zaległości - powiedział Krzysztof Lutostański, prezes PTE PKO/Handlowy.

ZUS bowiem nie daje rady na bieżąco przekazywać składek, które do niego napływają, i to mimo faktu, że za ten proces odpowiada nowy system komputerowy. O problemach może świadczyć fakt, że wartość przesyłanych do OFE pieniędzy waha się znacznie z miesiąca na miesiąc. O ile w lipcu fundusze dostały ponad 1,1 mld zł, to w sierpniu trafiło do nich zaledwie niecałe 500 mln zł. - Fakt, że czasem dostajemy więcej pieniędzy, bierze się stąd, że ZUS wtedy spłaca część zaległości z poprzednich miesięcy - powiedział Tomasz Bańkowski, prezes PTE Pioneer Pekao i szef Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych. - Duża suma z lipca to m.in. wynik tego, że Zakład przesłał także zaległości z maja i czerwca.

Dług wobec OFE coraz bardziej ciąży budżetowi. Jeśli sprawdzą się przewidywania towarzystw emerytalnych, na koniec roku zobowiązania te przekroczą poziom 1,3% PKB. A na razie nie widać, aby była szansa na ich spłatę. Problem bowiem polega na tym, że ZUS nie wie dokładnie, ile pieniędzy i komu jest winien. Potwierdziła to opublikowana niedawno analiza Najwyższej Izby Kontroli. W tej sytuacji trudno jest więc dokonać przejęcia tego długu przez państwo, nie wiadomo także, jak duża miałaby być emisja papierów skarbowych.