Oficjalne dane potwierdziły, że w okresie od kwietnia do czerwca gospodarka USA rozwijała się w znacznie wolniejszym tempie niż w pierwszym kwartale, gdy wzrost PKB wyniósł 5%. Wydatki konsumpcyjne zwiększyły się o 1,9%, wobec wzrostu o 3,1% trzy miesiące wcześniej. Natomiast o 1,2% spadły nakłady inwestycyjne przedsiębiorstw, chociaż jaśniejszym punktem było zwiększenie, po raz pierwszy od prawie dwóch lat, wydatków na maszyny i oprogramowanie komputerowe.

Czynnikiem pobudzającym ożywienie w gospodarce był wzrost zapasów przedsiębiorstw. Zwiększyły się też wydatki publiczne, zwłaszcza na cele wojskowe. Pod kontrolą utrzymano inflację, przyczyniając się w ten sposób do wzrostu siły nabywczej społeczeństwa. Ujemne saldo bilansu handlowego w wysokości 494,1 mld USD obniżyło tempo wzrostu PKB o 1,65 pkt. Import zwiększył się w drugim kwartale o 77,9 mld USD, a eksport tylko o 30,3%.

Postępujący wzrost popytu konsumpcyjnego stwarza szanse na szybszą poprawę koniunktury. Przedstawiciele Zarządu Rezerwy Federalnej wskazują też na tanie kredyty bankowe, rosnące wydatki publiczne oraz ulgi podatkowe jako dodatkowe czynniki sprzyjające ożywieniu.

Jednak - według najnowszych prognoz - w drugim półroczu wzrost PKB może wynieść nie więcej niż 3%, a w całym roku 2,3%. Szybsze tempo wydaje się mało realne wobec małej skłonności przedsiębiorstw do inwestowania oraz powolnej poprawy ich wyników finansowych. Tak więc tegoroczny wzrost gospodarczy będzie zapewne o ponad połowę wolniejszy od średniego tempa w latach przed recesją.