Amerykańscy ustawodawcy chcą się uważnie przyjrzeć konfliktom interesów przy dystrybucji akcji podczas emisji na rynku pierwotnym (IPO). Chcą zbadać, czy analitycy nie publikowali zbyt optymistycznych prognoz, dotyczących spółek, które jednocześnie były klientami ich własnych firm. Zarówno władze CSFB, jak i Goldman Sachs zadeklarowały wolę współpracy z przedstawicielami Kongresu.

Nie są to jedyne afery, dotyczące analityków, ujawnione w ostatnich miesiącach. W ubiegłym miesiącu ujawniono, iż były szef WorldCom Bernard Ebbers zarobił ponad 11 mln USD na czysto na dystrybucji IPO przez Salomon Brothers. Według Michaela G. Oxleya, republikańskiego kongresmena z Ohio, rozprowadzanie akcji na rynku pierwotnym na podstawie prywatnych znajomości godzi w interesy drobnego inwestora.

Także w sierpniu z banku inwestycyjnego Salomon Smith Barney musiał odejść znany nowojorski analityk Jack Grubman. Jego rekomendacje naraziły inwestorów na Wall Street na ogromne straty. Grubman był swego czasu prawdziwym inwestycyjnym guru. Specjalizował się w rynku telekomunikacyjnym. Niemalże do końca rekomendował kupno takich spółek, jak WorldCom i Global Crossing, które w tym roku ogłosiły bankructwo. Dopiero niedawno ujawniono, że miał bliskie powiązania z tymi korporacjami.

Kłopoty z analitykami miał także Merrill Lynch, który niedawno zgodził się zapłacić 100 mln USD kary w ramach ugody zawartej z prokuraturą stanu Nowy Jork. Zachodziło podejrzenie, że w okresie technologicznej hossy analitycy firmy wydając rekomendacje dla dotcomów kierowali się doraźnymi korzyściami inwestycyjnej części banku, a nie swoich klientów. Merrill Lynch zobowiązał się m.in. do wyraźnego rozdzielenia części inwestycyjnej i analitycznej firmy oraz do klarownego definiowania swoich rekomendacji oraz publikowania danych, dotyczących liczby spółek z ratingiem "sell/reduce".