Złoty osłabił się w czwartek do 3,5% po mocnej stronie parytetu, 4,1580 wobec dolara i 4,1230 wobec euro. Dzisiejsza wyprzedaż złotego przez dużego inwestora zagranicznego mogła zaskoczyć uczestników rynku, którzy oczekiwali wzrostów waluty krajowej. Wydaje mi się, że było to klasyczne zagranie spekulacyjne, które bardzo dobrze sprawdza się na polskim rynku. Gdy wszystkie byki zajęły już swoje pozycje, tzn. kupiły złotego, silna sprzedaż waluty krajowej szybko obniżyła jej kurs. Uczestnicy rynku nie byli już w stanie zwiększyć pozycji lub byli wręcz zmuszeni do ograniczenia strat i odsprzedania złotego.

Wzrastający od kilku dni EUR/USD pokazał pierwsze symptomy wyczerpania. Po tym, jak Amerykański Instytut Zarządzania Podażą (ISM) poinformował, że wskaźnik aktywności w sektorach poza przemysłem spadł w sierpniu do 50,9 pkt, wobec 53,1 pkt w lipcu, amerykańskie rynki akcji zareagowały bardzo silną wyprzedażą. Natomiast kurs dolara wobec euro, który jest silnie skorelowany z indeksami giełdowymi, po początkowym spadku umocnił się do najwyższego poziomu w ciągu dnia. Euro nie było w stanie wykorzystać słabości dolara, co może sugerować korektę jego kursu.

Warto zwrócić uwagę na znaczne wzrosty cen amerykańskich obligacji, po ostatnich pesymistycznych danych ekonomicznych na świecie. Perspektywa powrotu recesji mogła przekonać inwestorów globalnych do zakupu najbezpieczniejszych instrumentów finansowych, jakimi są właśnie obligacje amerykańskie. Jeśli ta tendencja okaże się trwała, napływ kapitału portfelowego za ocean mógłby ograniczyć wzrosty euro/dolara. Pod koniec sesji europejskiej euro było na poziomie 0,9910 wobec dolara.