Oznacza to, że nominalnie była wyższa o 3,87% od zebranej przed rokiem. Jeśli uwzględnimy 2,8-proc. średnioroczną inflację, to realny wzrost wynosi zaledwie 1,1%. To granice błędu statystycznego. Analitycy nie mają wątpliwości, iż sektor ubezpieczeniowy może zapomnieć o eldorado, jakim wydawała się być jeszcze kilka lat temu Polska.

TB

Więcej w weekendowym wydaniu PARKIETU