"Przy takiej rentowności, przyjmując że dochody z podatku dochodowego od osób fizycznych planowane w ustawie budżetowej oscylują wokół 26-27 mld zł, po przemnożeniu tego przez średnią efektywną stopę korzyści z abolicji na poziomie 2 proc., daje nam to rząd wielkości 600 mln zł" - dodała wiceminister finansów. W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o jednorazowym opodatkowaniu nieujawnionego dochodu oraz o wprowadzeniu obowiązku składania deklaracji majątkowych. Kluby SLD, PSL, UP, Samoobrona i PiS opowiedziały się za skierowaniem projektu ustawy o abolicji podatkowej i deklaracjach majątkowych do dalszych prac w Komisji Finansów Publicznych, a kluby PO i LPR chcą odrzucenia projektu już w pierwszym czytaniu. Według projektu ustawy, do końca 2002 roku będzie można złożyć jednorazową deklarację ujawniając dotychczas nieujawnione źródła dochodu i uiścić jednorazowy podatek w wysokości 7,5 proc. Na uiszczenie podatku podatnik będzie miał 30 dni od dnia złożenia deklaracji. Natomiast jeśli podatnicy nie zgłoszą ukrywanych dochodów do opodatkowania, to po ujawnieniu ich przez Urząd Skarbowy będą musieli zapłacić karny 75-proc. podatek. Wiceminister finansów, odpowiadając na pytania posłów, nie wykluczyła, że w trakcie sejmowych prac nad projektem ustawy zostaną wprowadzone zmiany, m.in. zakazujące rozkładania kwoty podatku na raty. "Takie ulgi, czyli rozłożenie na raty czy wydłużenie terminu, są możliwe. (...)jeśli Wysoka Izba podzieli pogląd, że ulg nie należy stosować, nie będziemy protestować przeciwko przyjęciu takich wniosków" - powiedziała Irena Ożóg. Ożóg dodała, że rząd proponuje 7,5 proc. stawkę podatku od nieujawnionych dochodów, ale jej ostateczna wysokość zależy od decyzji parlamentu. "Taka (7,5 proc.) jest tylko rządowa propozycja, a czy to będzie 7,5 proc. czy nie, o tym będzie decydował parlament. My zaproponowaliśmy 7,5 proc. Wykalkulowaliśmy tak na podstawie efektywnej stopy opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych" - powiedziała później PAP Ożóg. Występujący w imieniu klubu PSL Zbigniew Kuźmiuk powiedział, że jego klub ma poważne wątpliwości do pomysłu abolicji i w jego opinii proponowana stawka 7,5 proc. jest zbyt niska. "Są oczywiście zdania, że to jest stawka za niska, ale nie brakuje zdań, że jest to stawka za wysoka" - dodała Ożóg. Sejm będzie głosował nad wnioskiem o odrzucenie projektu ustawy w czwartek po południu. (PAP)