Ostatnie sesje na Wall Street przebiegały zgodnie ze znaną giełdową regułą, która mówi, żeby kupować plotki, a sprzedawać fakty. W tym przypadku nie chodziło o żadne dane makro, wyniki spółek, czy też decyzje dotyczące stóp procentowych. Otóż, inwestorzy postanowili zagrać pod... brak zamachów w rocznicę wydarzeń z 11 września ub.r. A dokładniej, pod spodziewane po 11 września odreagowanie (relief rally). W ten sposób przy niewielkiej aktywności rynku, czołowe indeksy pięły się przez kilka sesji po ścianie strachu.
Jednak 11 września to już przeszłość. Pora więc wracać do normalnego świata, z wynikami spółek, danymi, ostrzeżeniami, rekomendacjami i innymi czynnikami mającymi wpływ na decyzje podejmowane przez inwestorów. Tu niestety sytuacja nie wygląda dobrze. Jak wynika z opublikowanej w środę Beżowej Księgi, amerykańska gospodarka zwolniła w ostatnich tygodniach, notując jedynie powolny i nierówny rozwój. Co więcej, nadal nie widać ożywienia na rynku pracy (potwierdzają to czwartkowe dane o wzroście do 426 tys. nowo zarejestrowanych bezrobotnych). To właśnie ten czynnik może okazać się gwoździem do trumny amerykańskiej gospodarki. A co za tym idzie, przyczyną dalszych, bardzo dużych spadków na giełdach. Zwłaszcza, że AT już od dawna sygnalizuje taką możliwość. Wynika to z formacji głowy z ramionami, jaka na przestrzeni ostatnich lat została wyrysowana na wykresie S&P500.
W perspektywie najbliższej sesji również najbardziej prawdopodobne są spadki. Rozpoczęty w zeszły piątek mini-trend wzrostowy, ostatecznie został zakończony środową formacją spadającej gwiazdy. Także najpóźniej w poniedziałek trzeba się liczyć z przełamaniem wsparcia na poziomie 878 pkt., a w perspektywie dwóch tygodni indeks ten powinien przetestować lipcowe minima. Na chwilę obecną, test dołka z 23 lipca br. (797,7 pkt.), wydaje się nieunikniony. Wynika to z charakteru wzrostów z przełomu lipca i sierpnia, które były jedynie korektą wcześniejszych spadków. Dopiero tam, należy oczekiwać większej aktywności popytu. Byki skuszone perspektywą podwójnego dna z pewnością spróbują zaatakować. Nie liczyłby jednak na coś więcej, niż tylko na niewielką korektę.