Większość ekspertów jest przekonana, że realizacja budżetu w tym roku jest niezagrożona. Wydatki są na razie pod kontrolą. Na koniec sierpnia ich wartość wyniosła 119,3 mld zł, czyli 64,4% planu. Wpływy do państwowej kasy również są niezłe. Ponad 91,9 mld zł uzyskanych na koniec sierpnia (czyli 63,4% kwoty zaplanowanej na cały rok) mogło być, według niektórych rozmówców PARKIETU, przyczyną bardziej optymistycznych prognoz rządu, dotyczących wzrostu gospodarczego w przyszłym roku. Takie wpływy, mimo niższej inflacji, mogą sugerować, że rośnie aktywność gospodarcza.
- Analitycy Ministerstwa Finansów chyba mają jakieś wiarygodne dane, dzięki którym zrewidowali prognozę wzrostu PKB. Informacja o tegorocznych dochodach mogła być jedną z nich - uważa Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
- Wykonanie budżetu po 8 miesiącach potwierdza tezę, że gospodarka przyspiesza z kwartału na kwartał. Nie chodzi nawet o to, że dochody z podatków pośrednich są wyższe niż przed rokiem - to efekt wprowadzenia nowych podatków, np. akcyzy na prąd. Rzecz w tym, że wpływy są zgodne z tym, co zapisano w ustawie budżetowej - ocenia Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.
Według danych resortu finansów, po 8 miesiącach VAT i akcyza dały państwowej kasie ponad 59 mld zł. To 64,6% rocznego planu.
Jak mówi Richard Mbewe, nie ma zagrożenia, że w tym roku nie uda się utrzymać założonego deficytu budżetowego. Z informacji ministerstwa wynika jednak, że nadal są problemy z jego finansowaniem: wpływy z prywatyzacji wyniosły zaledwie 866,2 mln zł. Rząd zmuszony jest więc finansować deficyt długiem. Wartość wyemitowanych bonów skarbowych wyniosła prawie 10,3 mld zł. To o 75,5% więcej niż całoroczny plan.