Ogłoszona decyzja Iraku o bezwarunkowym wpuszczeniu inspektorów ONZ wpłynęła na znaczną poprawę nastrojów na początku wtorkowej sesji. Indeks WIG20 otworzył się z luką hossy, z łatwością pokonując poziom 1100 pkt. i zbliżając się do istotnego oporu na poziomie 1118 pkt. W dalszej części notowań, kiedy inwestorzy uświadomili sobie, że decyzja Iraku daje jedynie niewielkie szanse na uniknięcie konfliktu zbrojnego, do głosu doszli sprzedający. Ostatecznie jednak WIG20 wzrósł o 0,49%, przy obrotach wynoszących 295 mln zł.
Nie bez znaczenia powinien być fakt zbliżania się czwartego kwartału, który w ostatnich trzech latach był okresem wzrostów na naszym rynku akcji. Kupując portfel oparty na indeksie WIG20 na pierwszej sesji października w 1999, 2000 oraz 2001 r., a następnie sprzedając go na ostatniej sesji grudnia, można było zarobić odpowiednio 30,9%, 6,8% i 18,7%. Za każdym razem wzrost następował po okresie co najmniej 15-proc. spadków w trzecim kwartale. Jeśli scenariusz ten miałby się dokładnie powtórzyć również w roku obecnym, niezbędny byłby jeszcze spadek indeksu do poziomu dolnego ograniczenia obecnego trendu horyzontalnego (1040 pkt.) przed końcem września, co umożliwiłoby następnie wzrost co najmniej do poziomu 1170 pkt. do końca roku. W bardziej optymistycznym scenariuszu wzrost ten mógłby mieć większy zasięg i stanowić korektę całej fali spadkowej trwającej od lutego br.
Aby jednak realizacja pozytywnego scenariusza stała się możliwa, niezbędny wydaje się katalizator wzrostów, który pozwoliłby inwestorom zachować nadzieję na poprawę wyników spółek w dłuższym okresie. Nadziei takiej trudno doszukać się w publikowanych ostatnio licznych ostrzeżeniach amerykańskich korporacji dotyczących słabszych wyników w trzecim kwartale br., jak również w danych makroekonomicznych dla amerykańskiej gospodarki. Na nasz rynek pozytywnie mogą natomiast wpłynąć publikowane w najbliższym czasie dane o wielkości produkcji przemysłowej za sierpień, o ile potwierdzą one tezę, że w polskiej gospodarce następuje ożywienie.