Jednocześnie groźba drugiej wojny w Zatoce przyczyniła się do gwałtownego wzrostu cen ropy.
Wyższe ceny tego surowca mogą zaszkodzić spółkom, które potrzebują paliwa do produkcji lub transportu dóbr. Mogą też wydrenować portfele konsumentów, którzy będą musieli więcej płacić za benzynę i ogrzewanie, a w konsekwencji będą mieli mniej pieniędzy na inne zakupy.
"Inwestorzy znowu myślą o wojnie i wysokich cenach ropy. Do tego zaś jeszcze przychodzi Wal-Mart i mówi nam, że jego sprzedaż zmieści się w dolnej granicy prognoz" - powiedział Lance Zipper ze spółki Brean Murray & Co.
"Ogólny nastrój jest bardzo zły i większość inwestorów jest bardzo zdemoralizowanych. Jedyne co nam pozostało, to czekać na poprawę wyników spółek. To jedyna rzecz, która może nas wyciągnąć z dołka" - dodał.
Amerykańskie spółki zaczynają się obecnie wyłamywać z trendu rozpoczętego w czwartym kwartale 2001 roku, kiedy to coraz więcej spółek przedstawiało optymistyczne prognozy, a coraz mniej korygowało je in minus. Stosunek pomiędzy tymi dwoma grupami poprawiał się jeszcze w drugim kwartale 2002 roku, ale obecnie tendencja ta ulega odwróceniu.