Propozycje rządu to pierwszy z elementów programu "Bezpieczna Polska", który nakłada na szereg resortów obowiązek podjęcia działań mających przeciwdziałać przestępczości. Ministerstwo Sprawiedliwości w swoim projekcie nowelizacji prawa karnego i bankowego chce, by Sejm uchwalił ją szybciej, niż inne nowele kodeksów czekające w Izbie. Zmiany w kodeksach karnych i prawie bankowym umożliwiają m.in. ściganie przekupstwa wyborczego i korupcji w sporcie. Definiują też precyzyjniej osobę "funkcjonariusza publicznego", który może być ścigany za łapownictwo. Funkcjonariuszem tym jest więc także "członek organu samorządowego, członek jednostki organizacyjnej dysponującej środkami publicznymi". Pod tę definicję "podpadają" także nauczyciele, lekarze, pracownicy i szefowie przedsiębiorstw z udziałem skarbu państwa. Projekt przewiduje też nadzwyczajne złagodzenie kary dla osób, które same zgłoszą się do prokuratury i przyznają, że wręczyły łapówkę. Według ministra sprawiedliwości Grzegorza Kurczuka, chodzi o złamanie solidarności dający-biorący. Zmiany przewidują też zaostrzenie - z 8 do 10 lat - maksymalnej kary za łapownictwo. Rząd chciałby też, żeby w sprawach dotyczących korupcji na dużą skalę, można było wykorzystywać także świadków koronnych. Jeśli propozycje rządu weszłyby w życie, to osoby podejrzane o przestępstwa same będą musiały udowodnić, że ich majątek pochodzi z legalnych źródeł. Jeżeli tego nie zrobią - przepadnie on na rzecz Skarbu Państwa. "Wprowadzamy też taką zasadę, że do oskarżonego należą rzeczy i prawa majątkowe znajdujące się w posiadaniu osób mu najbliższych" - mówił minister, przedstawiając przed miesiącem założenia tego projektu. Rząd proponuje też zmianę w prawie bankowym, dzięki której - jeśli wejdzie w życie - prokuratura i sądy będą miały dostęp do tajemnic bankowych, m.in. do stanu konta osoby podejrzanej.(PAP)