Tylko trzy dni wykres DAX utrzymał się ponad ostatnio ukształtowanym dołkiem. Wczorajszy spadek sprowadził jego wartość do najniższego poziomu od niemal 6 lat. Trend spadkowy jest konsekwencję wybicia w dół z 5-letniej formacji głowy z ramionami. Z jej wysokości wynika spadek indeksu do 2140 pkt. Choćby z tego powodu obecna wartość wskaźnika nie powinna dziwić, ale tempo, w jakim niedźwiedzie zdobywają teren jest dla mnie zaskakujące. Jeśli zgodzimy się, że giełda jest odzwierciedleniem tendencji panujących w gospodarce i wyprzedza zachodzące w niej zjawiska od 6 do 9 miesięcy, to jak zła musi być kondycja ekonomiczna naszego głównego partnera handlowego?

Równie nietrwały okazał się dołek na amerykańskim Nasdaq. Wykres indeksu odbił się od najszybszej linii trendu spadkowego, co w początkowej fazie poniedziałkowej sesji zaowocowało ponad 3-proc. zniżką. Wartość Nasdaq Composite jest na najniższym poziomie od 6 lat. Z tego względu bardzo trudno wskazać jest wsparcie, na którym popyt na akcje mógłby być większy. Indeks w dalszym ciągu realizuje spadek wynikający z formacji głowy z ramionami, z której wykres wybił się przed dwoma tygodniami. Figura powinna mieć wpływ na kierunek trendu, dopóki wartość indeksu nie znajdzie się na 1060 pkt. Sam fakt wyczerpania się potencjału spadkowego, wynikającego z wysokości głowy z ramionami, to za mało, żeby prognozować koniec bessy. Czasem jednak zdarza się, że po zrealizowaniu formacji rozpoczyna się wzrost.

W trendzie spadkowym utrzymuje się Nikkei 225. Wprawdzie oceniając wykres dzienny indeksu można mieć wątpliwości, czy po powrocie 9500 pkt. struktura trendu nie została naruszona, ale analiza na przykład indeksu tygodniowego, wątpliwości te rozwiewa. Widać na nim, że ostatnia poprawa koniunktury jest tylko ruchem powrotnym do dolnego ograniczenia długoterminowej tendencji bocznej. Na wykresie tygodniowym znajduje się ono na 9555 pkt. Ponieważ na zamknięcie sesji piątkowej wartość indeksu wynosiła 9530 pkt., można przypuszczać, że ruch powrotny już się zakończył