Analitycy są jednak przekonani, że gospodarcza integracja z Unią Europejską przyczyni się do stałego napływu gotówki na lokalne rynki obligacji, co pozwoli zrównoważyć utracone przychody z tytułu prywatyzacji.
"Trzeba sobie uświadomić, że kraje te znajdują się na zinstytucjonalizowanej ścieżce integracji z UE i to napływ kapitału portfelowego, a nie przychody prywatyzacyjne wpływają na kursy ich walut" - powiedział Thomas Browne, analityk Deutsche Banku.
"Rynek obligacji jest tam cały czas bardzo mocny. Stopy procentowe w Polsce spadają od długiego czasu, ale wciąż są atrakcyjne jeżeli porówna się je na przykład ze stopami amerykańskimi" - powiedział Ashle Dodd Noble, analityk z banku BNP Paribas.
Jego zdaniem jednak, proces prywatyzacyjny w Polsce ulegnie przyspieszeniu w 2003 roku, ponieważ nasz rząd będzie potrzebował pieniędzy.
W przypadku Czech analitycy są wręcz zdania, że rząd może celowo opóźniać prywatyzację, by uniknąć dalszego umocnienia korony, która w tym roku zyskała już pięć procent i osiągnęła rekordowo wysoki poziom wobec euro.