Faktury z prawem zwrotu nie należą do rzadkości w kontaktach handlowych wydawnictw i dystrybutorów. W przypadku PPWK mają one jednak wyjątkowo wysoki udział w zawieranych umowach. Jak podała wczoraj spółka, w I połowie tego roku w ten sposób zafakturowano sprzedaż produktów na kwotę 7,553 mln zł, czyli niemal 50% odnotowanych pierwotnie przez spółkę wpływów (14,2 mln zł). Do wczoraj PPWK przyjęła zwroty o wartości 5,4 mln zł.
Dla porównania, w 2001 r. giełdowa Muza wystawiła faktury z prawem zwrotu nie przekraczające 10% rocznych przychodów (wyniosły one 26,1 mln zł). - W skali 12 miesięcy zwroty stanowiły 3-4% wpływów ze sprzedaży - powiedział Marcin Garliński, prezes Muzy.
Przedstawiciele branży wydawniczej nie ukrywają, że silniejsze firmy nie czekają, aż dystrybutorzy - hurtownie - faktycznie sprzedadzą ich produkty. Już po wstawieniu do ich magazynów książek wystawiają tzw. faktury zamknięte, które mogą zaliczyć na poczet przychodów w danym okresie. Najprawdopodobniej w taki sposób postępowała PPWK.W rezultacie w I połowie roku wydawnictwo odnotowało nawet niewielki zysk. Zdaniem R. Berlińskiego, ostatnie wydarzenia "muszą" odbić się na wyniku netto. Niewykluczone więc, że w raporcie półrocznym widnieć będzie już strata.
To, że przedstawione wcześniej przez PPWK wyniki operacyjne za II kwartał były dobre, nie było bez znaczenia dla dalszych losów wydawnictwa. Kilka miesięcy spółka negocjowała z wierzycielami warunki restrukturyzacji zadłużenia.
Zarząd podał wczoraj, że w związku z korektą wartości przychodów nie planuje zmiany warunków porozumienia. - Realizujemy przyjęty harmonogram. Ostatnie wydarzenia nie będą miały wpływu na spłatę długu. Zmianie ulegnie jedynie prognoza wyników na 2002 r. - powiedział R. Berliński.