Po czwartkowym spadku, w piątek notowania ropy naftowej ustabilizowały się. Nastroje na rynku były lepsze, gdyż po przejściu huraganu rafinerie w Luizjanie i Teksasie wznowiły produkcję. Okazało się też, że mniejsze dostawy ropy z Zatoki Meksykańskiej zostały zrównoważone zwiększonym eksportem tego surowca przez kraje OPEC. Dziesięć państw członkowskich, które uzgodniły limity wydobycia, przekroczyło je we wrześniu łącznie o 2,32 mln baryłek. Tymczasem inwestorzy śledzili z zainteresowaniem średnią cenę ropy eksportowanej przez to ugrupowanie, gdyż zależy od niej ewentualne zwiększenie dostaw. OPEC zapowiedział wzrost eksportu, jeżeli cena ta będzie przez 20 kolejnych dni przekraczać 28 USD z baryłkę. Czwartek był już dziewiątym dniem. Uczestnicy rynku czekali też na decyzję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie wznowienia kontroli zbrojeń w Iraku. Od niej zależy bowiem ewentualne załagodzenie konfliktu, względnie jego zaostrzenie, prowadzące do wojny. W Londynie baryłka ropy Brent z dostawą w listopadzie kosztowała w piątek po południu 28,30, USD wobec 28,26 USD dzień wcześniej.
Dane, które wykazały zmniejszenie we wrześniu bezrobocia w USA, przyczyniły się do niewielkiego spadku notowań złota. Wzrósł bowiem kurs dolara, a początek piątkowej sesji na Wall Street przyniósł wzrost cen akcji, osłabiając zainteresowanie tym kruszcem. W Londynie staniał on do 321,45 USD za uncję, z 321,65 USD w czwartek.
Na rynku miedzi utrzymywała się tendencja spadkowa, która po publikacji amerykańskich danych o bezrobociu trochę osłabła. W Londynie za tonę tego metalu w kontraktach trzymiesięcznych płacono w pewnym momencie 1456 USD, najmniej od początku roku. Później cena miedzi wyniosła 1462 USD, wobec 1473 USD dzień wcześniej.