Reklama

Forsa czeka w banku

Publikacja: 10.10.2002 09:26

Odwiedzając kasyna w Las Vegas William J. Camille nabawił się 25 tys. USD długu. Doszedł do wniosku, że najlepszym wyjściem z problemów finansowych będzie odwiedzenie kilku banków i poproszenie o wypłacenie pieniędzy. Realizując ten plan szybko spłacił swoje zobowiązania.

Regulaminy amerykańskich banków zobowiązują ich urzędników do przekazywania pieniędzy rabusiom bez stawiania oporu. Straty wpisuje się po prostu w koszty prowadzenia działalności bankowej. Przepisy te są solą w oku Federalnego Biura Śledczego, które chciałoby przeznaczać więcej środków na zwalczanie terroryzmu, a mniej na poszukiwanie bankowych złodziejaszków. FBI domaga się, żeby banki zatrudniły uzbrojonych i umundurowanych strażników, zainstalowały płyty ze szkła kuloodpornego, oddzielające urzędników od klientów, oraz wykrywacze metali przy wejściach.

- Kiedy złodziej wchodzi do sklepu, ma naprzeciwko siebie czujnego sprzedawcę z pistoletem ukrytym pod kontuarem - powiedział "Wall Street Journal" Gerald Buten, jeden z szefów FBI. - Natomiast w banku złodziej spotyka urzędnika, który bez stawiania oporu odda mu pieniądze. Gdybym był przestępcą - wybierałbym banki.

Rzeczywiście, liczba napadów na banki rośnie. W 2001 roku odnotowano ich 8322 - o 17% niż rok wcześniej. Reagując na krytykę FBI, banki odpowiadają jednak, że ich podstawowym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo swoich klientów. W 2000 roku - ostatnim, z którego dane są dostępne - tylko podczas 5% napadów na banki doszło do aktów przemocy, podczas których śmierć poniosło 19 bandytów oraz 4 urzędników. Podczas statystycznej kradzieży rabusie zabierają z banku około 1200 USD. Tymczasem klient, który zostałby ranny w trakcie strzelaniny między rabusiem a ochroniarzami, mógłby domagać się od banku wielomilionowego odszkodowania.

Bankierzy uważają, że rabusiów bardzo łatwo odnaleźć, kiedy już opuszczą bank. W salach operacyjnych zainstalowano bowiem kamery, które dokładnie filmują wszystkich klientów. A poza tym bankowi rabusie są zwykle miłymi ludźmi. Zazwyczaj nie mają przy sobie broni, na przekazywanych urzędnikom kartkach piszą: "Proszę o wydanie mi pieniędzy. Dziękuję. Życzę miłego dnia".

Reklama
Reklama

Jak pisze "Wall Street Journal", William J. Camille został złapany, ponieważ policjant zanotował numery samochodu, którym odjeżdżał spod obrabowanego banku. Odsiaduje karę sześciu lat więzienia.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama