Reklama

Rynek wstrzyma oddech przed referendum w Irlandii

WARSZAWA (Reuters) - W przyszłym tygodniu atmosfera na polskim rynku walutowym i dłużnym będzie zapewne nerwowa, ponieważ inwestorzy czekają na wynik referendum w sprawie ratyfikacji Traktatu z Nicei w Irlandii, uważają analitycy.

Publikacja: 11.10.2002 17:57

Irlandzkie "tak" 19 października, otworzy Polsce drogę do członkostwa w Unii Europejskiej w 2004 roku oraz obniży premię ryzyka papierów dłużnych i zwiększy popyt zagraniczny.

W przypadku, gdy Irlandczycy ponownie powiedzą "nie" dla traktatu przygotowującego unijne struktury na rozszerzenie, inwestorzy zapewne zaczną wyprzedawać polskie obligacje i złotego z obawy, że historyczny proces zjednoczenia kontynentu zostanie opóźniony.

Wydłużyłoby to proces konwergencji - spadku rentowności papierów dłużnych krajów kandydackich do poziomu unijnego.

Obecnie inwestorzy chętnie kupują obligacje Polski i innych dziewięciu kandydatów o bardzo korzystnym oprocentowaniu licząc, że kraje te za kilka lat zamienią własne waluty na euro.

"Najbliższa przyszłość zależy od referendum w sprawie Nicei" - powiedział Gavin Gray, ekonomista ds. rynków wschodzących z HSBC Investment Bank.

Reklama
Reklama

"Jeżeli Irlandczycy zagłosują na "tak", może dojść do pokaźnej zwyżki cen papierów wszystkich krajów Europy Centralnej" - stwierdził.

Jednak, jeśli traktat przepadnie w referendum, złoty i polskie obligacje odczują największy spadek z racji ich dużej płynności, powiedział Gray.

W piątek dolar kosztował 4,1283 złotego, a euro 4,0633 złotego. W ciągu tygodnia polska waluta zyskała na wartości około pół procent.

Polskiej walucie i obligacjom pomogła publikacja wspólnego stanowiska Narodowego Banku Polskiego (NBP) i Ministerstwa Finansów w sprawie daty wejścia Polski do strefy euro.

Rentowność obligacji spadła średnio o około 20 punktów bazowych z powodu popytu zarówno ze strony polskich jak i zagranicznych inwestorów. Rentowność papierów dwuletnich wyniosła 6,73 procent, a pięcioletnich - 6,66 procent.

Część dealerów spodziewa się, że w przyszłym tygodniu dojdzie do realizacji zysków, ponieważ inwestorzy obawiają się o wyniki referendum w Irlandii.

Reklama
Reklama

W piątek atmosferę niepewności podgrzał dodatkowo minister finansów, Grzegorz Kołodko, który stwierdził, że Polska będzie w stanie spełnić kryteria z Maastricht, będące warunkiem przyjęcia euro, w 2005 roku tylko wówczas, gdy uda się zrealizować ambitne cele wzrostu gospodarczego.

Część analityków natychmiast zaczęła się obawiać, że rząd nie zdecyduje się na gruntowną reformę finansów publicznych tylko będzie uzależniać spadek deficytu od wzrostu wpływów budżetowych.

Justyna Pawlak

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama