Piątkowa sesja potwierdziła optymistyczne sygnały płynące od czwartku. Okazało się, że bykom starczyło sił na kolejny ładny wzrost. Fakt pokonania przez WIG20 poziomu 1065 pkt. sprawił, że można mówić o trendzie wzrostowym, ale na razie tylko w krótkim terminie.
Już na otwarciu zanotowaliśmy wzrost wartości kontraktów w stosunku do poprzedniego zamknięcia. Na wykresach intraday została wyrysowana luka hossy, która od razu stała się pierwszym poważniejszym poziomem wsparcia dla wykresu. Jej ewentualne zamknięcie należałoby odebrać negatywnie. Taka sytuacja nie miała jednak miejsca i do końca sesji wykres kontraktów znajdował się nad poziomem luki, nawet nie próbując jej atakować.
Gdy okazało się, że indeks pokonał 1065 pkt., trend wzrostowy stał się faktem. Dodając do tego przebitą linię trendu spadkowego oraz wznoszącą się średnią kroczącą trudno mieć wątpliwości. W tej chwili można oczekiwać, że wyniesie on indeks w okolice oporu na poziomie 1115 pkt., a kontrakty do 1110 pkt. To są teraz najbliższe poziomy, gdzie można spodziewać się mocnego kontrataku podaży.
Zaznaczam, że mowa jest o trendzie wzrostowym w krótkim okresie i w takim horyzoncie powinni obecnie rozpatrywać swoje inwestycje posiadacze długich pozycji. Nie należy wpadać w euforię. Sam fakt obrony wsparcia na 1025 pkt. oraz przebicie pierwszego ważniejszego oporu nie czyni rynku byka. Mając na uwadze horyzont średnioterminowy nic się bowiem nie zmieniło i nadal mamy trend boczny, będący korektą poprzednich spadków. Tę sytuację mogłoby zmienić dopiero przełamanie przez popyt poziomu 1115 pkt. na indeksie. Na razie cieszmy się ze wzrostów, ale należy być przygotowanym, że mogą się one skończyć już 30 pkt. nad piątkowym zamknięciem.