Reklama

Cios w turystykę

Wybuchy bomb na indonezyjskiej wyspie Bali zabiły prawie 200 osób. Skutki tych terrorystycznych ataków będą zapewne dotkliwe dla indonezyjskiej gospodarki, której rozwój w dużym stopniu zależy od turystyki i zagranicznych inwestycji. Wczoraj znowu taniały też na światowych giełdach akcje linii lotniczych i biur podróży.

Publikacja: 15.10.2002 08:49

O wyspie Bali mówiło się, że to raj na ziemi. Reklamowano ją jako najbezpieczniejsze miejsce dla turystów. Od soboty uciekają oni stamtąd i pewnie nieprędko wrócą. Roczne przychody Indonezji z turystyki sięgały 5,4 mld USD - dawała ona pracę 8 mln ludzi. Rzecz niezwykle ważna w kraju, w którym 40 mln mieszkańców nie ma stałego zajęcia.

Teraz i turyści, i inwestorzy mogą uznać ten kraj za zbyt niebezpieczny. A to spowoduje spadek kursów tamtejszych akcji, obligacji i waluty. Zmniejszą się też bezpośrednie inwestycje zagraniczne. W dużej mierze dzięki zagranicznym inwestycjom portfelowym indeks Jakarta Composite był w tym roku na szóstym miejscu na świecie, co odzwierciedlało koniunkturę na tamtejszej giełdzie. Tak było do piątku. Wczoraj wskaźnik ten stracił 9,2%, co było jego największym spadkiem od 4 lat. Kurs indonezyjskiej waluty spadł o 3,8% do dolara, osiągając poziom najniższy od 5 miesięcy. A w tym roku była to trzecia najmocniejsza waluta na świecie, po norweskiej i islandzkiej koronie.

Tempo wzrostu indonezyjskiej gospodarki miało wynieść w 2002 r. 4%, po 3,3% w ub.r. Szybszemu rozwojowi sprzyjały większe przychody z eksportu ropy naftowej, ale także napływ zagranicznych inwestycji i turystów, zachęconych większą stabilizacją polityczną pod rządami nowej prezydent Megawati Soekarnoputri. Sobotnie zamachy tę stabilizacją zachwiały.

Ich skutki mogą odczuć też Tajlandia, Filipiny i inne kraje Azji Południowo-Wschodniej, gdyż i tam zagraniczni inwestorzy mogą ograniczyć działalność, uznając cały region za zbyt niebezpieczny. I z tego samego powodu przestaną przyjeżdżać turyści.

Właśnie firmy turystyczne, i to na całym świecie, już wczoraj odczuły skutki wybuchów bomb na Bali. Kursy akcji singapurskich linii lotniczych spadły o 1%, a tajskich o 2,8%. Akcje australijskich linii Quantas straciły 1,9%. W ich obrotach obsługa lotów na Bali stanowiła ok. 5%.

Reklama
Reklama

Poważne straty odnotowali też akcjonariusze europejskich spółek. Kurs akcji Air France, drugiego w Europie przewoźnika lotniczego, spadał w połowie sesji o 3%, a niemieckiej Lufthansy o 4,9%. Aż 7,5% zaraz po rozpoczęciu sesji spadły papiery największego europejskiego biura podróży, niemieckiej firmy TUI.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama