Będę oryginalny. Gdy krytykowanie ministra - wicepremiera Kołodki jest modne, ja pójdę pod prąd i skreślę kilka słów pochwalnych. Wcale nie dlatego, że mam do załatwienia interes na Świętokrzyskiej 12 albo z innych przyziemnych pobudek. Skreślę z potrzeby serca i głębokiego poczucia niesprawiedliwości dotykającej tego człowieka.
Wszyscy widzą złe strony wicepremiera, a nikt nie dostrzega zalet, wśród których najważniejszą jest odwaga. Mniejsza o to, że podjął się desperackiej naprawy finansów państwa. To pikuś. Grzegorz Kołodko przede wszystkim nie boi się być sobą. Nie jest taki jak inni - byli i obecni - ministrowie, jakby wycięci ze sztywnej tektury i włożeni w jeszcze sztywniejsze ramki. Od A do Z i ani kroku dalej. Siadają przed kamerami i ględzą. Odpowiadają na pytania dziennikarzy. Sztampa. Żaden z nich nie wpadnie na pomysł, żeby chleb pokroić, zaprezentować nożyczki, na pytania nie odpowiedzieć i wyjść. Na to trzeba być odważnym oryginałem.
Inni politycy wdzięczą się do dziennikarzy, aby tylko znaleźć się na łamach i ekranach. Do Grzegorza Kołodki to dziennikarze muszą się wdzięczyć. On nie strzępi języka tu i tam. Mówi do tych, do których trafia jego argumentacja. Prasa adresowana do ludzi, którzy serce mają po lewej stronie, jest jego narzędziem. Skuteczność godna Telekamery.
Wicepremier nie potrzebuje pośredników w rozmowach ze społeczeństwem. On jeden dostrzegł, że mamy już XXI wiek i internet. Każdy obywatel może zadać pytanie przez sieć i uzyska na nie odpowiedź w ciągu 24 godzin. Cóż za nowatorskość w kraju, w którym 23% mieszkańców ma dostęp do internetu.
Długo by wymieniać inne zalety Grzegorza Kołodki. Zapewne w przyszłości dzieci będą w szkołach uczyć o tym wielkim człowieku. Wdzięczny (po czasie) naród postawi pomniki. Panie premierze, proszę się nie przejmować tą falą krytyki. Proszę pamiętać, że najtrudniej być prorokiem we własnym kraju... Zresztą, po co ja to piszę. Przecież sam Pan wie, że jest Pan genialny, wyjątkowy, jedyny w swoim rodzaju...