Indeksy amerykańskich giełd spadały na początku piątkowych notowań. Do wyprzedaży akcji przyczyniły się wyniki spółek za III kwartał.
Ostatnie wzrosty były całkiem pokaźne, bo, na przykład, wartość indeksu Standard & Poor`s 500 zwiększyła się o 12%, od 9 października, kiedy to odnotowano pięcioletnie minimum tego indeksu.
Nie samymi zyskami lub prognozami spółek jednak giełda żyje. Żaden zaś z pozostałych czynników wpływających na decyzje inwestorów w najmniejszym stopniu nie zmienił się. Wciąż istnieje groźba kolejnego ataku terrorystycznego, nadal możliwa jest wojna z Irakiem, a z gospodarki nie ma sygnałów wyraźnego ożywienia. Pewnie dlatego na rozpoczęciu piątkowej sesji na New York Stock Exchange na każde dwie rosnące akcje przypadały ponad trzy spadające.
Ale również dlatego, że zawiódł drugi w USA producent leków Merck & Co., którego zysk spadł o 1 centa na akcję i, co gorsza, był to trzeci kolejny spadek kwartalnego zysku spółki. O kolejnej stracie poinformował producent oprogramowania Siebel Systems.
Jednak już po niecałych dwóch godzinach na amerykańskie giełdy wrócił optymizm, do czego głównie przyczyniły się lepsze wyniki i prognozy Microsoftu, w końcu największej na świecie spółki pod względem kapitalizacji giełdowej. Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jones zyskał 0,32%, a Nasdaq 0,64%. Miniony tydzień okazał się drugim z rzędu tygodniem wzrostu indeksów.