Reklama

Stabilność ważniejsza niż stawka

Mniejsza obniżka podatku dochodowego od firm w 2003 r. nie spowoduje zahamowania napływu inwestycji zagranicznych na nasz rynek - uważają eksperci. To nie oznacza, że CIT nie powinien być reformowany. Jego stawka będzie jedną z najwyższych w Europie Środkowowschodniej. Na dodatek rząd złamał ustaloną kilka lat temu zasadę jej zmniejszania.

Publikacja: 24.10.2002 09:21

Niemal wszystkie organizacje przedsiębiorców skrytykowały rządowy plan zmniejszenia podatku od firm do 27%, zamiast 24% zapisanych w ustawie. Rząd tłumaczy, że nie mógł dalej obniżać CIT według planu, bo nie pozwala na to napięty budżet. Przedsiębiorcy skrytykowali go. Twierdzą, że mniejsze obciążenia podatkowe oznaczają większy wzrost dochodów państwowej kasy (bo zmniejsza się skłonność do uciekania przed fiskusem).

CIT nie zablokuje

Dochody z CIT w przyszłym roku mają stanowić ok. 9% wpływów budżetowych. Ministerstwo Finansów spodziewa się, że łącznie firmy zapłacą ok. 14,4 mld zł. Gdyby stawka została obniżona do 24%, wówczas dochody byłyby mniejsze o ok. 1,5 mld zł - czyli o mniej niż 1%.

- Ten podatek z fiskalnego punktu widzenia nie ma dużego znaczenia. A obciążenie firm z tego tytułu to ok. 1% ich kosztów - uważa Krzysztof Dzierżawski z Centrum im. Adama Smitha. Według niego, dyskusja na temat obciążeń podatkowych w tym przypadku jest chybiona, bo o wiele ważniejsze jest obniżanie kosztów pracy. - Tymczasem wszyscy zajmują się podatkiem, który jest mniej ważny, za to medialnie nośny. Oczywiście CIT trzeba zlikwidować, bo to niemądre rozwiązanie: niewiele daje budżetowi, za to czyni cnotę z generowania kosztów przez przedsiębiorstwa - mówi K. Dzierżawski.

Zdaniem Zygmunta Jańca, dyrektora Izby Przemysłowo-Handlowej Inwestorów Zagranicznych, zmianę rządowych planów trzeba traktować jako incydent, który nie zahamuje napływu zagranicznego kapitału na polski rynek. - O tym, czy inwestor zechce na nim działać, decyduje wiele czynników. CIT jest jednym z nich i wcale nie najważniejszym - ocenia Z. Janiec.

Reklama
Reklama

Podatki w promocji

O tym, że napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych nie zależy bezpośrednio od CIT, świadczy najlepiej przykład Czech. Według danych United Nations Economic Commission for Europe, w 2001 r. bezpośrednie inwestycje zagraniczne u naszych południowych sąsiadów były warte 8,7% PKB. W tym samym czasie w Polsce było to 3,9% PKB. Podstawowa stawka CIT w Czechach wynosiła 31%, natomiast u nas - 28%. - Czesi potrafią się lepiej wypromować. Kilka lat temu zmienili swoją strategię, jak widać z powodzeniem. Nie można tego powiedzieć o polskiej kampanii, która jest nieskoordynowana i nieskuteczna - mówi Zygmunt Janiec.

Według Jeremiego Mordasewicza, eksperta Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, elementem takiej promocji może być właśnie systematyczne zmniejszanie obciążeń. - Węgrzy dość wcześnie to zrozumieli, stąd 18-proc. stawka ich CIT-u, utrzymująca się od kilku lat. Polski rząd strzelił sobie gola, zmieniając wcześniej ustalone zasady. Dla inwestorów to bardzo zły sygnał - uważa J. Mordasewicz.

Zmiana rządowych planów może jednak doprowadzić do tego, że Polska nadal będzie miała jedną z najwyższych stawek CIT wśród krajów aspirujących do członkostwa w Unii Europejskiej. Wśród krajów z pierwszej dziesiątki kandydatów wyższe podatki mają tylko Malta (35%) i Czechy (31%). Niektórzy zamierzają nadal obniżać stawki - np. na Łotwie od przyszłego roku ma ona wynosić 19%, a w 2004 r. będzie to 15%. Najbardziej liberalnym pod tym względem krajem jest Estonia, gdzie podatek dochodowy od firm nie jest pobierany.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama