Rząd w strategii dla przemysłu naftowego zakłada ożywienie stosunków z krajami posiadającymi złoża ropy naftowej oraz pozyskanie udziałów w firmach mających dostęp do złóż tego surowca za długi wobec Polski. Zgodnie z naszymi informacjami, w projekt, oprócz resortu spraw zagranicznych, zaangażowane są resorty skarbu państwa, finansów i gospodarki. Analizy zaczną się od Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które ma dać jasny sygnał, gdzie, biorąc pod uwagę polską rację stanu, można zacząć działać. - MSZ pracuje już nad rządową koncepcją, na ostateczną analizę trzeba będzie jednak trochę poczekać - dowiedzieliśmy się nieoficjalnie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.
Po konsultacjach międzyresortowych rola koordynatora i wykonawcy projektu przypadnie najprawdopodobniej kontrolowanej przez Skarb Państwa firmie Nafta Polska, która będzie musiała wejść w szereg aliansów, aby realizować projekt "polskich pól naftowych". - Partnerami na pewno będą krajowe spółki, takie jak Petrobaltic, PGNiG czy Geofizyka Toruń. Istota tej koncepcji opiera się na maksymalnym wykorzystaniu podmiotów, które mają duże doświadczenie w realizacji projektów wydobywczych. Wymienione firmy mają doskonałe rekomendacje w zakresie ekspertyzy i rozpoznania złóż - mówi Adam Sęk, dyrektor biura prywatyzacji w Nafcie Polskiej, jeden z autorów projektu.
Dał nam przykład OMV
O tym, że jest o co walczyć, a ministerialne pomysły mogą znaleźć konkretne przełożenie na wycenę polskich spółek, świadczy przykład OMV. Kiedy ta austriacka spółka paliwowa rozpoczęła działalność wydobywczą w Libii, cena jej akcji wzrosła przez dwa lata o 150%. Od momentu debiutu giełdowego papiery firmy zyskały 190%. - Przykład OMV pokazuje, że będąc nawet średnią spółką, można pokusić się o pozyskanie dostępu do surowca. Okazuje się, że działalność ta nie jest zastrzeżona tylko dla największych graczy. Po prostu mniejszych podmiotów nie stać na to, żeby nie mieć wydobycia - uważa Adam Sęk. OMV działa miedzy innymi w Libii, Sudanie i Pakistanie. Firma jest jednym z podmiotów, który ubiega się o kupno PKN ORLEN.
Czasu coraz mniej