Pod koniec maja Espebepe złożyło wniosek o uchylenie upadłości. Wraz z nim został przedstawiony program odbudowy pozycji rynkowej i wyjścia z problemów finansowych. 29 września Sąd Okręgowy w Szczecinie oddalił jednak zażalenie. Od tego momentu, tak jak pisaliśmy, przedstawiciele spółki zapowiadali złożenie kasacji. Teraz, zarząd ogłosił oficjalne oświadczenie o zamiarze wystąpienia z wnioskiem do Sądu Najwyższego.
- Mieliśmy plan całkowitego oddłużenia firmy. Nie zgadzamy się z wrześniową decyzją sądu. Wniosek został oddalony w sytuacji, kiedy zarówno wierzyciele, jak i akcjonariusze chcieli przetrwania spółki. Dlatego właśnie złożymy kasację - stwierdziła Lidia Kochanowicz, członek rady nadzorczej i akcjonariusz Espebepe.
Na ostatnim posiedzeniu rada giełdy postanowiła przesunąć na kolejne spotkanie podjęcie decyzji dotyczącej ewentualnego wykluczenia Espebepe z obrotu giełdowego. Czas ten ma pozwolić spółce przedstawić kompleksowo jej sytuację. Wczoraj oczekiwania GPW spełnił syndyk masy upadłościowej, podając do wiadomości publicznej informacje o spółce. Firma nie prowadzi obecnie żadnych kontraktów, świadczy jedynie zobowiązania gwarancyjne. Syndyk przystąpił do realizacji sprzedaży majątku w Świnoujściu. Zgodę na to uzyskał od sądu, natomiast co do reszty aktywów, zostało wydane postanowienie wstrzymujące likwidację majątku masy upadłościowej, aż do momentu uprawomocnienia wyroku.
W spółce od dłuższego czasu trwa konflikt pomiędzy syndykiem a władzami spółki i akcjonariuszami. - Prezes nie może dostać się do własnego biurka i telefonu. Nie ma wglądu w sprawy spółki. Akcjonariusze z własnych środków finansują działania mające na celu odbudowę firmy. Głęboko wierzymy, że ma ona jeszcze szanse na przetrwanie - powiedziała Lidia Kochanowicz.