Giełda w Dublinie poszła w ślady m.in. rynków w Niemczech czy Francji, które również coraz częściej rezygnują z możliwości wstrzymania sesji podczas niektórych świąt, a nawet, tak jak Deutsche Börse, wydłużają sesję, by zwiększyć obroty i pozyskać inwestorów. Głównym rywalem Irlandczyków jest London Stock Exchange. Inwestorzy teraz prawie połowę obrotu walorami spółek z Irlandii dokonują na giełdzie londyńskiej. Na przykład, średni dzienny wolumen obrotu akcjami Allied Irish Bank (AIB) wyniósł w ostatnich 6 miesiącach na LSE 1,5 mln sztuk, podczas gdy w Dublinie sięgnął 1,9 mln sztuk. W przypadku Bank of Ireland, innej spółki typu blue chip z Irlandii, liczby te wynoszą odpowiednio 2,77 mln i 2,79 mln.

- Giełdy, decydując o dniach wolnych od pracy, muszą brać pod uwagę to, czy również inwestorzy tego dnia będą świętować. Lokalne święta są więc przez nie coraz częściej ignorowane - twierdzi Angela Knight, szefowa brytyjskiego stowarzyszenia maklerów i menedżerów funduszy inwestycyjnych. - Rynek w Dublinie pracuje teraz podczas połowy z dziesięciu dorocznych świąt narodowych w Irlandii - mówi Tom Healy, dyrektor generalny tej instytucji. - Liczba ta może się jeszcze zwiększać, choć nie jest brane pod uwagę to, żeby rynek działał np. podczas świąt Bożego Narodzenia czy Wielkanocy - zastrzega. Po raz ostatni przypadek, że giełda dublińska pracowała w święto, zdarzył się 18 marca br., w dniu Świętego Patryka, patrona Irlandii. Wówczas właściciela zmieniło 8,9 mln akcji podczas gdy w trakcie zwykłych sesji średni wolumen wynosi ok. 20 mln walorów.

Dublin nie jest wyjątkiem. Na przykład, w Paryżu odbyła się w tym roku sesja 14 lipca, gdy cała Francja świętuje rocznicę zburzenia Bastylii. Z kolei inwestorzy we Frankfurcie nie mogli w tym roku obchodzić spokojnie rocznicy zjednoczenia Niemiec.

Warto jednak zwrócić uwagę, że nie wszystkie giełdy włączyły się w tę specyficzną rywalizację. Na przykład, London Stock Exchange była zamknięta podczas wszystkich narodowych świąt w tym roku, wliczają w to również ekstradzień przerwy, związany z obchodami jubileuszu królowej Elżbiety II. Z kolei w czerwcu br. giełda w Sztokholmie zdecydowała się skrócić czas trwania sesji, gdy banki inwestycyjne i biura maklerskie zaprotestowały, argumentując, iż handel po godz. 20.00 pochłania więcej kosztów niż przynosi korzyści.